Biegać z pięty czy ze śródstopia?

Bieganie z pięty i bieganie ze śródstopia. Dwa bardzo różne paradygmaty. Co ciekawe wbrew temu co wielu osobom się wydaje żaden z nich nie jest dominujący. Oczywiście ostatnio coraz bardziej popularny staje się paradygmat biegania ze śródstopia – ma on jednak tak samo wielu zagorzałych zwolenników jak i przeciwników (zwolennikiem biegania z pięty jest np. znany w polskim środowisku biegowym Jerzy Skarżyński, który w temacie biegania długodystansowego jest nie tylko teoretykiem). Nie ma też ewidentnych dowodów świadczących za tym, że naturalna metoda biegania (zdobywająca coraz większą popularność dzięki m.in. „Urodzonym biegaczom” Christophera McDougalla) jest mniej kontuzjogenna – polecam wywiad z biegaczem – ortopedą z listopadowego numeru miesięcznika „Bieganie” (chodzi o rok 2011).

Co ja sądzę na ten temat? Ja w dużej mierze zgadzam się z tym co w ostatnim wpisie na swoim blogu napisał Wojtek Staszewski: http://staszewskibiega.blox.pl/2011/12/Buty.html – Masz nogi to biegaj. Biegaj z głową, ale nie przesadzaj z premedytacją w kroku.

Są osoby, którym służy bieganie z pięty, ale są też osoby którym służy bieganie ze śródstopia. Trzeba podejść do tej kwestii elastycznie… i sprawdzić co bardziej odpowiada naszemu organizmowi. W przypadku amatorskiego biegania naprawdę nie ma co przesadzać – sposób stawiania kroku nie jest decydujący jeśli chodzi o nasze wyniki. Jeśli chodzi o zawodowców – tutaj nie mnie to oceniać.

Dodane 21 września 2012: Kiedy pisałem powyższy post biegałem jeszcze lądując na pięcie. Od końca czerwca 2012 staram się zmienić swoją technikę biegania tak, żeby lądować na śródstopiu. Podejrzewam, że dopiero w 2013 roku będę mógł napisać coś więcej na temat tego jak wyglądało moje bieganie metodą tradycyjną i jak (oraz czy w ogóle się zmieniło) po przestawieniu się na lądowanie na śródstopiu.

Aktualizacja z marca 2014: Minęło trochę czasu, trochę też wody w Wiśle upłynęło… więc warto o tym wspomnieć, że teraz biegam lądując głównie na środstopiu, ewentualnie całej stopie. Zdecydowanie wystrzegam się biegania „z pięty”. Technika biegu ze śródstopia jest wg mnie bardziej efektywna (przy lądowaniu na pięcie następuje element hamowania). Zwiększenia ryzyka kontuzji nie poczułem (część osób przestawiających się na bieganie ze śródstopia ma problemy z łydkami i ścięgnem Achillesa), raczej zmniejszenie. Wszystkim osobom, które zaczynają biegać polecam naukę techniki biegania ze śródstopia. Co ze starymi wyjadaczami? Słyszałem ostatnio od dobrego fizjoterapeuty, że w momencie kiedy ktoś biega kilka lat i dobrze mu się biega z określoną techniką (to znaczy nie łapią go kontuzje) to na wszelki wypadek lepiej nie wprowadzać radykalnych zmian w technice biegu. Być może po prostu nie ma sensu w takiej zmianie (co innego drobne usprawnienia: o to zawsze warto dbać). Bieganie ze śródstopia nie zawsze pociąga za sobą bieganie w butach minimalistycznych. Ja część treningów wykonuję w Brooks Pure Connect i Nike Free Shield 5.0 – ale takie buty zakładam na treningi nie dłuższe niż 10 km.