Gdybym jeszcze raz zaczynał(a) biegać – część 1

Jakiś czas temu zacząłem myśleć nad tym, że gdybym jeszcze raz zaczynał biegać (gdybym cofnął się w czasie i posiadał wiedzę, którą obecnie posiadam) do paru kwestii podszedłbym trochę inaczej, uniknąłbym różnych błędów i kontuzji, a przy okazji szybciej poprawił swoje wyniki. Tego typu rozmyślania stały się dla mnie inspiracją ku temu, żeby sprawdzić co na ten temat sądzi inni biegacze. Skontaktowałem się w międzyczasie z kilkoma blogującymi biegaczami i biegaczkami i poprosiłem ich o przemyślenie następującego tematu: „Co bym zrobił (czego bym nie zrobił) gdybym cofnął się w czasie i znów zaczynał biegać? Jakbym zmienił swoje bieganie?”.

W zamian uzyskałem masę bardzo wartościowych przemyśleń, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Radami dzielą się z Wami bardzo różni biegacze – jedni trochę szybsi, drudzy trochę wolniejsi. Jedni, którzy stawiają w bieganiu przede wszystkim na przyjemności i drudzy, którzy często myślą kategoriami poprawiania swoich wyników. Jedni bardziej doświadczeni (ale przez to pewnie słabiej pamiętający swoje biegowe początki), inni trochę mniej (za to dobrze pamiętający swoje pierwsze przeprawy z bieganiem). Przez to udało nam się uzyskać wspólnie ciekawy kolaż różnych przemyśleń i porad, których z pewnością nie odnajdziecie w tekstach typu „jak zacząć biegać”. Mam nadzieję, że zebrany materiał będzie służył kolejnym początkującym biegaczom.

Zebranych opinii jest na tyle dużo, że będę publikował je w kilku kolejnych postach. Kolejność publikowanych tekstów jest zgodna z kolejnością odpowiedzi, które otrzymałem mailowo. Część osób zgodnie z moją radą starała się możliwie krótko dać 3 najbardziej istotne rady – dla innych moje pytanie było przyczyną dłuższych przemyśleń (których oczywiście nie zamierzam skracać).

Na początek opinia Mausera autora bloga Bieganie  – o zdrowiu, życiu, wyzwaniach – Mauser spośród różnych blogerów, których czytam wyróżnia się analitycznym podejściem do tematów, które opisuje. Każdy jego post wygląda na głęboko przemyślany. Oto jego rady:

1. Nie zaczynałbym marzyć o pokonaniu maratonu po 3 miesiącach treningów. Pisałem o tym wcześniej. Niestety akcje pod tytułem 100 dni do maratonu nadal cieszą się dużym powodzeniem.

http://bieganie.mauser.com.pl/2010/06/16/w-100-dni-do-maratonu-dla-poczatkujacych/

2. Nie trenowałbym tak mocno. Większość treningów początkujący powinni wykonywać w tempie konwersacyjnym (w trakcie biegu powinniśmy móc wypowiedzieć pełne zdanie). To wystarczy do budowania formy. Mimo delikatnych środków początkowa poprawa wydolności będzie ogromna.
Moje początkowe treningi przypominały wyścig. W każdym kolejnym musiałem być szybszy. Bieg bez wiadra potu i uczucia wyczerpania był mało wartościowy.
3. Bieganie nie składa się jedynie z biegania. Rozgrzewka, rozciąganie i wzmacnianie mięśni stabilizujących to nieodłączne części menu biegacza. Muszę przyznać, że dużo czasu zajęło mi wybranie krótkiego, efektywnego zestawu ćwiczeń. Warto skorzystać z licznych bezpłatnych treningów i podpatrzeć tam wykonywane. Można też skorzystać z indywidualnych treningów i doboru. Dużo łatwiej jest zapobiegać niż leczyć kontuzje.
Na początku oczywiście nie robiłem rozgrzewki, rozciągania ani ćwiczeń wzmacniających. Skutek – liczne przerwy w bieganiu i kontuzje.

Druga opinia, którą chciałbym się z Wami podzielić to opinia Emilii autorki bloga Przyjemność biegania. Lubię czytać posty Emilii, bo ich treść bardzo dobrze wpasowuje się w tytułową koncepcję bloga – bieganie ma być przede wszystkim przyjemnością. Stąd mniej parcia na lepszy wynik (fajnie jest poprawiać rekordy życiowe, ale bez tego też można żyć). Czytając relacje Emilii można poczuć, że bieganie to sport, który daje dużo radości – i to przecież chodzi :)

Gdybym cofnęła się w czasie i zaczynałabym biegać:
1. Od początku biegałabym według planu. Na początku wybierałam sobie plan, a potem i tak biegałam po swojemu. Wyniki były marne. Dopiero teraz, kiedy w całości zrealizowałam kilkumiesięczny plan widzę różnicę w jakości takiego treningu. Niezależnie od tego, czy skorzysta się z pomocy trenera, czy poszuka w literaturze biegowej, warto mieć plan.

2. Zwracałabym większą uwagę na związane z bieganiem dolegliwości. Na początku mojej przygody z bieganiem podczas treningu poczułam silny ból piszczeli. Czytałam, że w takiej sytuacji należy natychmiast przerwać trening, ale uznałam, że wiem lepiej i dokończyłam bieg. Następnego dnia znowu wyszłam pobiegać. Ból mi towarzyszył, ale się nie poddawałam, niezbyt długo – po 1 kilometrze ból był nie do wytrzymania, zawróciłam i ledwo idąc wróciłam do domu. Musiałam zrobić sobie trzytygodniową przerwę w bieganiu, której uniknęłabym, gdybym od razu zafundowała sobie odpoczynek.
3. Biegałabym na krótszych dystansach – zamarzyło mi się przebiegnięcie maratonu i od razu na tym się skupiłam. Teraz uważam, że fajnie by było poćwiczyć na dystansie 10 km, potem pomyśleć o półmaratonie, a po jakimś czasie zapisać na maraton.

Kolejny post już za 2 dni :)