Gdybym jeszcze raz zaczynał(a) biegać – część 4

Myśleliście, że na 3 postach skończy się akcja „Gdybym jeszcze raz zaczynał(a) biegać…”? A właśnie, że nie! Dziś na początek przemyślenia Marcina autora Biegam blog:

Na początku muszę przyznać, że zanim zacząłem biegać dużo o tym czytałem i udało mi się ustrzec błędów.

1) Od razu wyrobić sobie nawyk ćwiczeń uzupełniających i sumienne rozciąganie zwłaszcza po treningu. Przeszło po dwóch latach biegania mam nadal z tym problem. Wiem, ze gdyby od samego początku rozciąganie traktował tak jak zdejmowanie butów po bieganiu na pewno bym bardziej sumiennie do tego podchodził.

2) Biegać wg planu. Zaraz na początku trzeba wyznaczyć sobie cel .Biec przez 30 minut bez zatrzymania. Pobiec 5 km poniżej 30 minut. Tutaj akurat na początku postąpiłem słusznie. Tego bym nie zmieniał. Od razu wyznaczyłem sobie cel. Dzięki temu, gdy na początku biegania bolały mnie kolana, padał deszcz a ja musiałem wyjść na trening miałem motywację.

3) Nie lekceważyć sygnałów wysyłanych przez organizm. Ten przykład dotyczy moje małżonki. Gdy zaczęła biegać zarzuciła sobie zbyt duże tempo. Bardzo szybko się zniechęciła do dalszego biegania oraz dodatkowo pojawiły się kłopoty ze zdrowiem,  Zaczęła odczuwać ból w klatce po intensywnym bieganiu, co skończyło się wizyta w poradni kardiologicznej. Ja z kolei nie szanowałem swoich kolan.Na początku kupiłem najtańsze buty do biegania (Kalenji w Decathlonie) takie za 60 zł. Założyłem, że jeśli bieganie mi nie wyjdzie i to nie będzie to, wtedy nie będę zbyt stratny, W moim przypadku skończyło się na wizycie u ortopedy. Na szczęście początkowy ból kolan w miarę szybko przeszedł ale przez chwile dalsze biegania stało pod znakiem zapytania. Dlatego warto od razu udać się do specjalistycznego sklepu i dobrać odpowiednie buty zwłaszcza odpowiednie do twojej wagi. Większość zaczynających biegaczy ma problemy z nadwagą.

A w drugiej kolejności parę moich przemyśleń. Przygotowałem je już po tym jak przeczytałem opinie innych osób, ale starałem się nimi nie sugerować :)

Tak naprawdę dzisiaj dopiero do mnie dotarło, że gdybym jeszcze raz zaczynał biegać to w pierwszej kolejności… zacząłbym biegać wcześniej :) Niekoniecznie w wieku już nastoletnim (wtedy pewnie już koło 30 lat mógłbym mieć dość biegania), ale chociaż z 2-3 lata wcześniej. A tak już bardziej na serio oto moje 3 główne rady:

1. Zacząłbym od początku biegania solidniej się rozciągać. Nie to, że na początku swojej przygody z bieganiem się nie rozciągałem… rozciągałem się. Tylko a) za mało b) nie wszystkie partie mięśni c) nie znałem odpowiednich technik rozciągania. Myślę, że gdybym wcześniej zaczął się porządnie rozciągać to wiele razy ominąłby mnie poranny ból skostniałych i twardych mięśni nóg.

2. Od razu starałbym się kupić mniej amortyzowane buty i biegać lądując na śródstopiu. Kiedy zaczynałem biegać miałem mętlik, bo w różnych miejscach czytałem sprzeczne rady. A to jedni radzili biegać lądując na śródstopiu, a to inni pisali, że długich dystansów nie da się tak biegać (choćby Skarżyński tak twierdzi). Dziś po paru miesiącach przestawiania się na bieganie ze śródstopia (zaraz będzie pół roku odkąd w ogóle porzuciłem bieganie z pięty), wiem że to była dobra decyzja.

3. Wcześniej bym starał się biegać z innymi. Wcześniej bym poszedł na jakieś zorganizowane treningi (tak jak chodzę teraz na treningi czwartkowe z 12tri.pl), może próbowałbym się umówić z biegającymi znajomymi… wszystko jedno. Ważne jest to, że uważam, iż bieganie z innymi naprawdę dużo daje. Na treningach można się nauczyć ciekawych ćwiczeń ogólnorozwojowych, dobrych sposobów na rozgrzanie organizmu. Bieganie z innymi sprawia, że czas szybciej płynie… a kilometry lecą nie wiadomo kiedy. Kiedy biegnę z innymi to samo tempo jest dla mnie zdecydowanie łatwiejsze niż gdy biegnę sam. Z drugiej strony chciałbym też przestrzec przed bieganiem razem ze znacznie szybszymi biegaczami. Zbyt dużo biegania, zbyt szybkie bieganie – to wszystko dla początkującego nie jest najczęściej korzystne a może tylko przysporzyć kontuzję.