Idealny prezent dla biegacza

Idealny prezent dla biegaczaCzyżbyście szukali idealnego prezentu dla biegacza? Zastanawia Was co tak naprawdę biegacz chciałby dostać na urodziny/imieniny/pod choinkę?

Jeśli szukacie prezentów materialnych to zajrzyjcie do moich starszych postów:

Co kupić biegaczowi

Prezent pod choinkę dla biegacza

… ale to wszystko materialny prezenty. Wczoraj z kolei fantazjując o czym marzą biegacze stworzyłem listę 7 idealnych prezentów. Chyba niemal wszyscy biegacze marzą o:

1) O tym, żeby znaleźć idealne buty. Problem jest jednak taki, że nawet jak się znajdzie idealny buty to często okazuje się, że po dwóch sezonach są one już niedostępne w sklepach. Nawet jeśli pasuje nam jakiś model to można być pewnym, że za rok czy dwa producent zmieni konstrukcję buta, doda/odejmie amortyzacji, zwiększy/zmniejszy drop. I nagle się okazuje, że te nasze idealne buty… przestają takimi być. Dlatego marzeniem wielu biegaczy jest to, żeby producenci zwłaszcza topowych modeli przestali na siłę poprawiać sprawdzone już buty :)

2) O tym, żeby bieganie stało się czymś normalnym w oczach innych ludzi. To jest akurat proces, który się dzieje. Coraz więcej osób biega, przez biegacz trenujący w zimowy mroźny poranek nie budzi już takich wyrazów zdumienia w oczach mijanych przechodniów. Ale to trochę za mało… Chodzi też o to, żeby ludzie i media trochę inaczej zaczęli podchodzić do imprez biegowych. Póki co media w okolicach września zawsze tworzą wrażenie, że Warszawa tydzień w tydzień jest sparaliżowana przez kolejny „maraton(nawet jeśli tym „maratonem” jest bieg na 10 km jak Biegnij Warszawo). Czasem mam wrażenie, że imprezy biegowe rodzą u części osób większe kontrowersje niż np. Marsz Niepodległości, który w ostatnich latach w Warszawie kończy się mniejszą lub wielką demolką miasta…

3) O tym, żeby ustawowo dzień po przebiegniętym maratonie był w pracy dniem wolnym ;) Ten punkt oczywiście z lekkim przymrużeniem oka… nie wiem czy na pewno takie rozwiązanie by było dobre dla biegaczy (bo w praktyce przy naszych realiach pracodawcy mogliby niechętnie patrzyć na maratończyków)… ale może kiedyś? :)

4) O tym, żeby na imprezach biegowych poprawnie oznaczano kolejne kilometry. Póki co bywa z tym bardzo ale to bardzo różnie. Największą wpadkę chyba zaliczył debiutancki Orlen Marathon, na którym po 7 kilometrach było oznaczenie, iż właśnie przebiegliśmy ósmy kilometr.

5) O tym, żeby odbiór pakiet startowych na te największe (ale i mniejsze) imprezy biegowe przebiegał sprawnie. Tutaj chciałbym pozdrowić serdecznie wszystkich biegaczy, którzy przed ostatnim Biegiem Niepodległości podobnie jak ja czekali około półtorej godziny na odbiór pakietu startowego ;) Na szczęście na wielu imprezach biegowych (choćby tych organizowanych przez Fundację Maraton Warszawski) mimo, iż startuje w nich kilka tysięcy osób, odbiór pakietu startowego zazwyczaj przebiega bezproblemowo, praktycznie bez żadnej kolejki.

6) O tym, żeby Garmin (bądź inny odbiornik GPS) od razu łapał sygnał GPS. Ile razy zdarza się Wam taka sytuacja, że wychodzicie z domu w pochmurny wieczór, odpalacie Garmina, krótka rozgrzewka… czekacie, czekacie… no i właśnie nic. Mnie czasem zdarza się sytuacja, że nawet jak zacznę biec to Garmin łapie sygnał dopiero po przebiegniętym kilometrze. To naprawdę potrafi czasem wkurzać…

7) O tym, żeby omijały nas choroby i kontuzje. Ok już pomińmy te kontuzje – je często łapiemy przez własną niefrasobliwość i nadmierne zwiększanie kilometrażu. Ale to choroby i przeziębienia… one zawsze człowieka dobijają. Zwłaszcza kiedy choroba łapie nas tuż przed maratonem (been there, done that).

Mnie by wystarczyło, żeby w najbliższym roku choć jeden z tych punktów się spełnił…

O czymś zapomniałem? O czym Wy sobie marzycie? :)

Photo Credit: Toyokazu via Compfight cc