Jest cel :)

Dawno mnie tu nie było…

Na początek parę słów wytłumaczenia skąd taka przerwa w blogowaniu. Po maratonie najpierw miałem 5 tygodniową przerwę od biegania, a później powrót do regularnego biegania nie przebiegł tak łatwo jak się spodziewałem. W czerwcu czy w lipcu większość tygodni to takie, kiedy wychodziłem pobiegać tylko jeden bądź dwa razy. Stąd o żadnej poprawie formy nie można było mówić. Ciągłe poczucie, że dopiero kilka miesięcy temu przebiegłem maraton a teraz, kiedy wychodzę na krótki trening i widzę że bieganie przychodzi z trudem, nie jest budujące. Nie sprzyjała też pogoda (wysokie temperatury są męczące przy bieganiu, zdecydowanie wolę biegać w zimę) – w zeszłym roku w okolicach lipca też biegałem stosunkowo mało – może już tak jest, że letnie temperatury mi nie służą w kontekście biegania. Dodatkowo powróciły problemy zdrowotne – znów bardzo spinają mi się mięśnie ud, czasem pobolewa Achilles. Rozluźnienie diety sprawiło, że waga pokazuje kilka kilogramów więcej. Biegania było mało… stąd też nie było motywacji do blogowania o bieganiu.

Ostatnie 2 tygodnie sierpnia spędziłem na urlopie w Chorwacji – starałem się biegać co drugi dzień (choć nie zawsze to się udawało). Dystanse moich porannych treningów nie były specjalnie imponujące (rzędu 4-6 km) – przeciwko dłuższym wybieganiom protestowały spinające się mięśnie ud.

Tak było… ale w tym poście zamiast koncentrować się na negatywach chciałem Wam opisać co planuję na przyszłość.

Przede wszystkim muszę się wybrać do fizjoterapeuty, żeby się uporać ze spinającymi się mięśniami ud. Wracam do regularnych treningów – minimum 3 razy w tygodniu. Poza bieganiem będę spędzał więcej czasu na rozciąganiu i ćwiczeniach siłowych. Ograniczam słodycze. Do tego dorzucę okazjonalnie basen i siłownię… a wszystko po to, żeby (o ile zdrowie pozwoli bo trudno teraz przewidzieć jak na zwiększoną objętość treningową zareagują mięśnie i stawy) powalczyć o nową życiówkę (poprzednia to 47:33 uzyskana w listopadzie 2012) na 10 km na Biegu Niepodległości w listopadzie. Jest cel – może teraz łatwiej będzie się zmobilizować do treningów.pegasus

A w ramach przygotowań do biegu będę testował otrzymane dopiero co do testów nowiutkie buty od firmy Nike: Pegasus 30 (model z numerem 30 to specjalny model Pegasusów wypuszczony w 30 rocznicę od pierwszego pojawienia się Pegasusów w sprzedaży). Także mam dodatkową motywację do biegania :) O Pegasusach do tej pory słyszałem same pozytywy – sam jeszcze w tym modelu nie biegałem, ale jestem bardzo ciekaw jak będą się sprawować buty. Ktoś z Was miał jakieś doświadczenia z Pegasusami?

Trzymajcie kciuki… i sprawdzajcie czy wróciłem do regularnego biegania i blogowania :)