Pierwsze 30 km za mną :)

30Wczoraj zaliczyłem najdłuższy trening w moich obecnych przygotowaniach do maratonu. 30 km przebiegnięte w mniej więcej 3 godziny (chyba o 2 minuty przekroczyłem 180 minut, ale jakie to ma znaczenie?). Łatwo nie było. Ostatnie 4 km to walka ze sobą, żeby się nie zatrzymać. Walka, którą utrudniał wiejący w twarz wiatr. Zaszwankowały też plecy – po 26 km złapał mnie coś ala skurcz (który na szczęściej przeszedł) Do tego podbieg na 28 kilometrze (pod wiadukt na ul. Marsa). Dodatkowo wczoraj odkryłem po co maratończycy zaklejają sutki plastrami – po 3 godzinach biegu naprawdę można sobie podrażnić sutki (na szczęście delikatnie, ale jakbym dołożył jeszcze 12 km już by nie było tak przyjemnie). Po 30 km miałem absolutnie dosyć wszystkiego – został mi jeszcze kilometr do domu ale postanowiłem przejść do marszu.

Po wczorajszym treningu już wiem dlaczego raczej wielu trenerów odradza treningu dłuższe niż 3 km – to faktycznie zażynanie organizmu. Wczoraj przez cały dzień byłem naprawdę zmęczony (dobrze, że mogłem sobie spokojnie posiedzieć w domu).

Teraz przede mną kluczowe tygodnie. 4 tygodnie do półmaratonu i 8 tygodni do maratonu. Biorąc pod uwagę, że w ostatnim tygodniu przed maratonem raczej nie będę biegał zbyt dużo, zostało tak naprawdę 7 tygodni treningów. Plan jest taki, żeby w międzyczasie zrobić jeszcze 2 dłuższe treningi – 2 godzinne (pierwszy za 2 tygodnie, na 2 tygodnie przed półmaratonem, kolejny 2 tygodnie po półmaratonie, ale 2 tygodnie przed maratonem) – nie licząc oczywiście samego półmaratonu. W ciągu tych najbliższych 8 tygodni planuję też więcej ćwiczeń siłowych (głównie na mięśnie brzucha i pleców).  Przydałoby się też zrzucić tak z 2 kilogramy – obecnie ważę 80 kg, a chciałbym maraton biec ważąc z 78 kg.

Po wczorajszym biegu póki co trochę sobie nie wyobrażam, żebym mógł przebiec maraton poniżej 4 godzin. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że tempo potrzebne do złamania tej bariery mogę utrzymać do 30stego kilometra ale co będzie dalej to dla mnie totalna zagadka. 12 dodatkowych km przebiegnę… ale jakim tempem? Nie mam zielonego pojęcia. Wczorajszy trening sprawił, że mam sporo pokory przed maratońskim dystansem.

Pamiętacie swoje pierwsze 30 kilometrowe biegi? Jak się po nich czuliście?