Podsumowanie stycznia… w trakcie stycznia

smashing papkins chomiczowka

Dzieje się w tym miesiącu. Może niekoniecznie pod względem ilości naklepanych kilometrów (bo jak pokazuje run-log.com tych mam jedynie 68… czyli pewnie tyle ile wielu z Was zrobiło w ciągu ostatniego tygodnia, może dwóch)… ale w trochę inny sposób.

Kiedy spojrzycie na moją aktywność na blogu w ostatnich miesiącach to w porównaniu z tym ile pisałem np. rok temu wypada ona dość słabo. Wszystko to za sprawą natłoku pracy i zmniejszonej aktywności sportowej w okolicach wakacji. Na jesieni, kiedy wdrażałem się na nowo do treningów spotkały mnie w życiu osobistym jedne z trudniejszych doświadczeń życiowych, na jakie napotyka człowiek (choroba a później śmierć bliskiej osoby). Bieganie i sport wtedy były dla mnie zupełnie drugorzędne…

Jakby było mało zawirowań w moim życiu to niedługo później podjąłem jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu: dotyczyła ona zmiany ścieżki kariery. Wcześniej przez prawie 6 lat zajmowałem się badaniami marketingowymi (jeśli kogoś z Was interesuje ta tematyka to koniecznie musi zajrzeć na mój drugi blog: LekturyBadacza.pl ). Z różnych względów zdecydowałem się na to, żeby zamieszać w swoim życiu zawodowym i zacząć karierę w zupełnie innej branży (e-marketing i reklama internetowa). Dziś po ponad miesiącu pracy w nowym miejscu wiem, że to była dobra decyzja (jak nie jedna z lepszych decyzji w moim życiu)… ale wcześniej kosztowała mnie ona dużo nerwów

burpeeTeraz na dobrą sprawę wraz ze zmianą pracy układam sobie życie na nowo… W związku z tym m.in. od początku stycznia zapisałem się do klubu, w którym trenuje crossfit. Klub znajduje się niedaleko mojej pracy – wpadam tam od razu po zakończonej robocie – więc nie ma zagrożenia, że wrócę do domu i z lenistwa zostanę przed telewizorem ;) Regularność w treningach popłaca – po 6 zajęciach już widzę jakie szybkie postępy robię np. w planku. Wierzę, że już za jakiś czas stałe treningi crossfitowe ułatwią mi bicie kolejnych życiówek. Ale tak jak Wam ostatnio pisałem – jeśli dodajecie nowe aktywności w swoim życiu musicie pamiętać, że mogą one ograniczyć wcześniejsze… U mnie w styczniu treningi crossfitowe ograniczyły trochę bieganie (zamiast 3 treningów tygodniowo ostatnio wychodziłem na 2… bo poniedziałki i środy to crossfit, który mnie masakruje na tyle, że moje nogi nie nadają się później do biegania). Sumarycznie jednak tygodniowo więcej czasu spędzam na aktywność sportową… więc progres jest :) A kilometraż zwiększę w lutym, kiedy już moje ciało przyzwyczai się trochę do treningów CF :)

inov8 mudclaw 265Niby mniej ostatnio biegam… ale za to częściej się pojawiam na zawodach. Styczeń 2015 to chyba rekordowy miesiąc pod tym względem. Już 1 stycznia startowałem w biegu na orientację w Falenicy (w którym zostałem nieklasyfikowany… dlatego że pogubiłem się na trasie ;) ). Później 10 stycznia startowałem w Falenicy (bieg, z którego byłem bardzo rozczarowany – niby poprawiłem swoją życiówkę o 15 sekund, ale z drugiej strony miałem ambicje, żeby się poprawić o 3-4 minuty). To był również test nowych butów od Inov-8: Mudclaw 265. Buty kupiłem z myślą o biegach górskich, w których planuję wystartować w tym roku (w lutym planuję przebiec Icebug Winter Trail, a w kwietniu podobnie jak rok temu maraton górski w Szczawnicy). Wreszcie mam obuwie z naprawdę agresywnym bieżnikiem :)  Tydzień później z kolei Chomiczówka. Zawody, na które byłem zapisany już rok temu… ale z których musiałem zrezygnować z powodu skręcenia stawu skokowego. Tym razem udało mi się dotrzeć na ten bieg… i zaliczyłem na nim swoją życiówkę na 15 km :) Nic dziwnego – to był mój debiut na tym dystanie :D

Jutro kolejny bieg w Falenicy – tym razem chcę poprawić się mniej więcej o 2 minuty w stosunku do poprzedniego startu. Jak to zrobię? Przede wszystkim startując bardziej rozsądnie. Ostatnio przegiąłem z pierwszym kilometrem… i nie skończyło się to później dobrze. Trzymajcie za mnie kciuki! I mam nadzieję do zobaczenia na trasie :)