Podsumowanie tygodnia

Trochę się w ostatnim tygodniu działo stąd to małe tygodniowe podsumowanie.

We wtorek trening na bieżni. 8 km z narastającym tempem… 45 minut na bieżni zleciało bardzo szybko. W czwartek planowałem się wybrać na trening z 12tri.pl, już nawet po pracy byłem w okolicach ulicy Rozbrat ale zmrożone chodniki (śliskie przy zwykłym marszu) skutecznie odstraszyły mnie od biegania na zewnątrz tego dnia. Zamiast tego godzinka na bieżni na siłowni (a w ramach regeneracji sauna). Wyszło około 10 km, w tym zrobiłem sześć 1 minutowych podbiegów (pierwszy raz chyba zmieniałem kąt nachylenia bieżni… nie wiem czy wcześniej tego próbowaliście ale to naprawdę działa!). Na koniec jeszcze 3 minutowy bieg w tempie w okolicach 4:30 min/km. A dodatkowo w ramach regeneracji sauna.

W piątek kiedy wracałem wieczorem do domu i widziałem zmrożone śliskie chodniki to obawiałem się, że kolejny trening trzeba będzie zaliczyć na bieżni (tym razem w planach był 90 minutowy marszobieg, takiej dlugości trening na bieżni mechanicznej jest już zbyt męczący psychicznie). Na szczęście w sobotę rano okazało się, że pogoda dopisała. W nocy spadł śnieg, do tego w sobotę świeciło piękne słońce. 13 km (marszobiegiem) po lesie zaliczone. Średnie tempo biegu może pozostawiać sporo do życzenia… ale jestem nauczony zeszłorocznym doświadczeniem, że taki zimowy trening naprawdę dużo daje, nawet jeśli przebiega się dystans mniejszy od wymaganego na zawodach. Jedyny minus… po biegu zaczął mnie boleć jeden z palców. Zbyt długi paznokieć… w efekcie zaczął się robić fioletowy. Nauczka na przyszłość, żeby nie biegać ze zbyt długimi paznokciami (wolę nawet nie myśleć co by się stało z tym paznokciem gdyby zaliczy np. 2 razy dłuższy bieg).

Wczoraj (niedziela) byłem na biegu WOŚP. W wielkim skrócie: rozgrzewka chyba trwała dłużej niż sam bieg. To ewidentnie impreza nie dla ścigaczy (ze względu na opóźniony start, na trasę znacznie krótszą niż wynikało z zapowiedzi – 4,4 km zamiast 5 km). Ale ja o tym wszystkim już wcześniej wiedziałem, dlatego nie byłem negatywnie zaskoczony. W przyszłym roku nie wiem czy wybiorę się na ten bieg ponownie (są inni chętni, żeby wziąć udział w imprezie, więc może lepiej jak zostawię wolne miejsce dla kogoś innego?). Na plus – nastawienie uczestników. Dawno już na żadnej imprezie biegowej nie widziałem tylu uśmiechniętych twarzy :)

Podsumowując: 4 treningi biegowe (w sumie 37 km, z czego 18 km na bieżni na siłowni), zero treningów uzupełniających (ćwiczeń na brzuch nie liczę, w tej kategorii mam na myśli basen lub siłownię). Biorąc pod uwagę, że w zeszłym tygodniu byłem 2 razy na basenie i 2 razy na siłowni mozna mi chyba wybaczyć mniejszą ilość treningów uzupełniających.

Kolejna kwestia: waga. Odkąd w Nowym Roku zacząłem limitować słodycze (nie udało mi się ich całkowicie wyeliminować, ale jem ich naprawdę mało) waga od razu poleciała w dół. W tym momencie wynosi 80 kg (w okolicach świąt było już na poziomie 82,5 kg). Cel mam taki, żeby na maraton w kwietniu zejść do 76-77 kg (a na półmaraton na koniec marca na 78 kg).

W skrócie: jestem zadowolony z ostatniego tygodnia :)