Rozwój zamiast wiecznego porównywania się

Wczoraj przeczytałem kilka zdań, które postanowiłem sobie dobrze zapamiętać. Mateusz Jasiński z serwisu treningbiegacza.pl napisał coś co w zasadzie jest oczywiste, ale o czym wielu z nas zapomina. W bieganiu powinno być ważne nie rywalizowanie z innymi, co najwyżej realizowanie z samym sobą. Jeśli nie jesteśmy zawodowcami, którzy utrzymują się z biegania powinniśmy pamiętać, że nie chodzi o to, żeby gonić innych zawodników, porównywać ich i nasze wyniki, dążyć za wszelką cenę do uzyskania lepszego rezultatu niż inni. Oczywiście nie ma nic złego w rozwoju, w progresie wyników – ale ważne, żeby ten progres postępował bez zmniejszania przyjemności zwązanej z bieganiem.

To, co jest ważne to rozwój – rozwój, który polega na tym, że każdego dnia stajemy się lepsi. Co to znaczy lepsi? Nie chodzi tylko o życiówki. Chodzi także o równowagę psychiczną, którą daje nam bieganie. Chodzi o ogólną sprawność i dobre samopoczucie wynikające z biegania. To wszystko jest naprawdę ważne. Co z tego, że będziemy poprawiać w nieskończoność swoje wyniki skoro bieganie będzie nam się kojarzyło z harówką (bo trzeba zaliczyć 6 treningów w tygodniu)? Co nam po progresji wyników jeśli nadmierna ilość treningów sprawi, że w życiu zaniedbamy inne sfery? Czy kolejne życiówki będą naprawdę cieszyć, jeśli przy okazji będziemy łapać kontuzje wynikające z nadmiernego przeciążenia?

Dlaczego nie warto porównywać się z innymi? Weźmy sobie taką sytuację: dwóch zawodników przebieg maraton w podobnym czasie. Pierwszy zawodnik – zawodnik A, ma czas lepszy o 2 minuty, ma 20 kilka lat, w przeszłości dużo uprawiał sportu, do maratonu biegał bez żadnego planu treningowego. Drugi zawodnik – zawodnik B, ma czas gorszy o 2 minuty, ma 30 kilka lat, w ciągu ostatnich kilku lat z nadwagi zszedł do normalnego BMI, rok temu rzucił palenie. Do maratonu przygotowywał się zgodnie z planem treningowym, który wymagał od niego poświęcenia dużej ilości czasu. Którego z nich należy bardziej docenić? Zawodnika A czy zawodnika B?

Wynik to wynik powiedzą jedni – zatem bardziej docenią zawodnika A. Inni powiedzą – pal licho wynik, trzeba wziąć pod uwagę potencjał – zawodnik A ma lepszy potencjał więc 2 minuty przewagi nad zawodnikiem B to w rzeczywistości jego porażka. Potencjałem potencjałem – będą argumentować inni, ale to co jest najważniejsze to progres – zawodnik B jeszcze parę lat temu sobie nie wyobrażał przebiegnięcią 3 km bez zatrzymania, a teraz pokonuje 42 km na zawodach. Zostawmy progres – zaczną mówić inni. Spójrzmy lepiej na to ile poświęcili czasu na treningi obydwaj zawodnicy… i tak dalej, i tak dalej. Zmierzam do tego, żeby napisać, że porównywanie się z innymi nie ma żadnego sensu, m.in. dlatego, że nie istnieje dobre kryterium porównania.

Co z tego wszystkiego tak naprawdę wynika? Dla mnie w praktyce oznacza to, że za parę tygodni, kiedy będę finiszował na mecie maratonu w Warszawie, zamiast patrzeć na swój wynik będę w większym stopniu starał się docenić to, co udało mi się zrobić. Czy to będzie 3:59 czy 4:08 czy 4:27 – pokonanie maratonu to i tak niezły wyczyn. O ile nie jesteśmy zawodowcami pierwszy maraton powinniśmy biec na zaliczenie. Walka z czasem to tak naprawdę wyzwanie na kolejne zawody, kiedy już jako tako będziemy świadomi co oznaczają te 42 kilometry. W praktyce oznacza to też, że gdy bedę przed maratonem rozmawiał z innymi osobami nie będę tak jak dotychczas wspominał, że marzy mi się złamanie 4 godzin. Nie chcę pompować sobie balonika. Wewnętrznie mogę być zmotywowany do walki z tą barierą, ale po co sobie tworzyć zewnętrzne wymagania, ktorych niespełnienie zaowocuje żalem?

Tego samego życzę również Wam o ile debiutujecie w najbliższych tygodniach w maratonie: doceńcie to, co udało Wam się zrobić. Doceńcie progres, którego dokonaliście w ostatnich latach czy miesiącach. Nawet przebiegając maraton w okolicach 5 godzin możecie czerpać satysfakcję. Satysfakcję z tego, że prawdopodobnie jeszcze rok czy dwa lata temu ten wynik wydawał Wam się zupełnie nie do osiągnięcia. Nie chodzi o to, żeby być lepszym od innych – o wiele ważniejsze jest bycie lepszym od samego siebie z przeszłości.