Crossfit dla biegacza

cross

Udało się :) Co takiego? Udało się zrealizować kolejną z chęci z listy na obecny rok – spróbować crossfitu :)

CZYM JEST CROSSFIT?

Jeszcze parę lat temu w Polsce prawie nikt nie słyszał o crossficie. Teraz crossfit jest kojarzony jako tako przez osoby, które się parają sztukami walki, treningiem siłowym ale również przez biegaczy. Kiedy jednak osobom, które nie zajmują się sportem wspominam o takiej aktywności to widzę znaki zapytania w oczach „co to jest ten cross coś tam?”. Krótkiej odpowiedzi a zarazem tłumaczącej naturę cross fitu jeszcvze nie udało mi się sformułować ;) Wg definicji jest to trening, w którym wykorzystuje się różne ruchy funkcjonalne pracując na wysokiej intensywności. Co to oznacza w praktyce? Na zajęciach crossfitowych nie używa się sprzętu, który izoluje jedną grupę mięśni -tak jak to bywa na siłowni. Zamiast tego korzysta się z ćwiczeń opartych na ruchach funkcjonalnych. Każdy z nas jeśli nie jest sportowcem kilka razy dzienne np. się schyla, bądź wstaje z krzesła – odwzorowaniem tego typu ruchów funkcjonalnych stają się np. przysiady.

Drugi element: intensywność. Kto słyszał cokolwiek o cross ficie, kto widział jakiś trening cross fitowy zapewne dobrze zapamiętał, że w czasie takiego treningu ćwiczenia są na tyle intensywne, że ludzie są cali mokrzy, ledwo oddychają, wiele osób  w przerwach siada albo kładzie się na podłogę. Niezależnie czy mamy do czynienia z grupą początkującą czy zaawansowaną koniec treningu wygląda tak samo – większość osób ledwo się słania na nogach ;)

No dobrze ale co się robi na tym cross ficie? Na pierwszym z treningów na którym byłem robiliśmy między innymi takie ćwiczenia: martwy ciąg, burpees, pajacyki (to w ramach rozgrzewki), deskę (zwykłą i na boku), wiosłowanie na ergometrze, skoki na skrzynię, skakanie na skakance, zwis na drążku, przysiady, wymachy kettlem. A więc jak widać – przekrój bardzo różnych ćwiczeń, najczęściej takich w których biorą udział bardzo różne mięsnie i stawy.

MOJE ZETKNIĘCIE Z CROSSFITEM

O crossficie pierwszy raz przeczytałem zapewne w miesięczniku Bieganie, paręnaście miesięcy temu. Bardzo byłem zdziwiony wynikiem konfrontacji biegacza z crossfiterem zorganizowanej przez portal bieganie.pl. Kiedy w teście Coopera człowiek trenujący crossfit radzi sobie równie dobrze co osoba od wielu lat biegająca (choć trzeba przyznać, że Adam Klein w tym czasie nie był w najlepsze swojej formie) to coś musi być na rzeczy. Później wielokrotnie spotykałem się z historiami osób, które po tym jak zaczęły trenować crossfit poprawiły swoje wyniki w bieganiu…

Ja na zajęcia ala crossfitowe z treningu funkcjonalnego trafiłem kilka miesięcy temu – pochodziłem parę razy, bardzo mi się spodobało, ale z powodu kiepskiego terminu musiałem zawiesić tę aktywność. W grudniu 2013 trafiłem na zajęcia z kettlebels – pochodziłem na te zajęcia parę tygodni… ale przez skręcenie stawu skokowego musiałem zawiesić również i tę aktywność.

W zeszłym tygodniu byłem na konferencji prasowej biegu Men Expert Survival Race (był to wtorek). W czasie tej konferencji wygrałem karnet miesięczny do boxu na Mokotowie (na ulicy Postępu) i… się zaczęło :) Parę dni później okazało się, że w świeżo otwartym klubie S4 zrobili miejsce ćwiczeń do cross fitu – w czwartek już byłem na treningu, żeby zobaczyć z czym to się je. Godzinne zajęcia a ja czułem się całkowicie przeczołgany (po tym treningu zrobiłem jeszcze 5 km na bieżni… ale to 5 km dłużyło mi się jakbym biegł półmaraton). W sobotę z kolei wybrałem się po Park Runie w Parku Skaryszewskim już do licencjonowanego boxu – Reebok Crossfit Mokotów, na zajęcia wprowadzające.

Zajęcia typu intro bardzo ciekawe – najpierw około 35-40 minutowy wstęp teoretyczny (czym jest cross fit, dlaczego warto trenować, jakie są typy ćwiczeń, co oznaczają różne angielskie terminy, jak planować swój trening). Później rozgrzewka, i zaczęliśmy poznawać technikę różnych ćwiczeń. Na koniec mały element rywalizacji – podzieliliśmy się na teamy 2 osobowe i mieliśmy do wykonania jak w najkrótszym czasie pewien trening (w którym zawarte były takie ćwiczenia jak wiosłowanie, zwis na drążku, burpees, przysiady, deska, skakanka, wskakiwanie na skrzynię). I na koniec rozciąganie :) Nie powiem byłem zmęczony po tym treningu – ale wydaje mi się, że moje wcześniejsze ćwiczenia (czy to w domu, czy treningu funkcjonalny, czy kettle) wzmocniły mnie na tyle, że pierwsze zetknięcie z CF nie było dla mnie takim szokiem jakim jest dla większości osób. Następnego dnia rano byłem obolały… ale skoro zrobiłem wybieganie rzędu 19 km to chyba nie było tak źle :)

Kolejne dni to kolejne ćwiczenia – w poniedziałek pierwsze w moim życiu zajęcia ze sztangami (matko jaki jestem drewniany technicznie pod tym względem!). Wtorek – kolejne zajęcia cross gym w S4… ostatnie dni były naprawdę intensywne :)

CROSS FIT – CO Z TECHNIKĄ ĆWICZEŃ?

W temacie cross fitu wiele razy słyszałem o kontuzjach, jakie powoduje ten sport, o kiepskiej technice ćwiczących etc. Jak to wygląda w praktyce? Myślę, że wiele zależy od trenera i klubu. Ja byłem zarówno na takich zajęciach gdzie trener mniejszą uwagę przykładał do tego, żeby powoli omówić technikę i wytłumaczyć wszystkie niuanse, a wolał „skatować” trenujących, ale też i na takich, gdzie trener cierpliwie tłumaczył niuansy techniczne i poprawiał wielokrotnie pozycję ciała swoich podopiecznych (przykładem takiego dobrego trenera jest Bartek Macek w Reebok Crossfit Mokotów, duże uznania dla tego pana). Także nie wyciągałbym takiego prostego wniosku „crossfit może być niebezpieczny i powodować kontuzję” – dużo zależy od trenera… ale i naszego podejścia (czy bierzemy ciężary, z którymi ćwiczymi poprawnie technicznie, czy chcemy się popisać przed innymi i dźwigamy za dużo; czy dbamy o odpowiednią regenerację po treningu; czy robimy sobie wolne dni pomiędz treningami). Na razie tak naprawdę za mało wiem, żeby formułować jakąś kategoryczną ocenę :)

CO DALEJ?

Póki co wkręciłem się w cross fit na tyle, że jestem pewien, że prędzej czy później zacznę regularnie chodzić na takie zajęcia (nie mówię, że już teraz bo w maju mam debiut w triathlonie do którego muszę się jeszcze solidnie przygotować na rowerze i basenie). Po kilku wizytach w boxie CF stwierdziłem, że właśnie tam można spotkać naprawdę sprawne osoby. Takie które zarówno dobrze wypadną w biegu, ale i poćwiczą ze sztangą, jednocześnie mają podstawy gimnastyczne (i potrafią takie ewolucje jak pompki w staniu na rękach). Wiele raz już to pisałem… mnie w większym stopniu na tym, żeby poprawiać swój rekord na 10 km  zależy na ogólnym rozwoju. Bo co z tego, że bez problemu przebiegnę 20 km, jak nie jestem w stanie 10 razy podciągnąć się na drążku. I taki ogólny rozwój z tego co widzę, i z tego co wielokrotnie czytałem, gwarantuje właśnie cross fit.