Technika głupcze!

cf  O crossficie wiele osób mówi, że to kontuzjogenna aktywność. Z jednej strony mam regularnych crossfiterów, którzy się tylko uśmiechają słysząc taki zarzut. Z drugiej strony mamy fizjoterapeutów, którzy w ostatnim czasie podobno zaczęli obserwować coraz większą liczbę kontuzjowanych po treningu funkcjonalnym. Jak jest naprawdę? Czy crossfit jest naprawdę taki kontuzjogenny?

Zanim zacznę rozważania na ten temat chciałbym sprostować jedną rzecz. Nie jestem ekspertem od crossfitu. Tak naprawdę mam ograniczone pojęcie na ten temat… ale być może przez świeżość mojego spojrzenia nie umykają mi różne kwestie, które mogą umykać starym wyjadaczom. W każdym razie nie chcę Wam narzucać żadnego sposobu myślenia – bardziej chcę Was skłonić do refleksji na ten temat i własnych przemyśleń :)

Na zajęcia związane z treningiem funkcjonalnym trafiłem pierwszy raz ponad pół roku temu. Od tego czasu byłem na różnych zajęciach w kilku klubach (3 kluby fitness, jeden typowy box crossfitowy, zajęcia z kettlebells) więc co nieco zdążyłem już zauważyć. Moje obserwacje są jednostkowe, ale potwierdzają opinie na które natrafiłem w Internecie. Otóż zajęcia i sami instruktorzy bardzo się różnią w zależności od miejsca, w którym trenujemy (ale złota myśl chciałoby się rzecz, ale poczekajcie zaraz to rozwinę!). W przypadku boxów crossfitowych część osób narzeka na wysoką cenę karnetu (około 250 zł miesięcznie na karnet open w Warszawie, brak możliwości korzystania z karty Multisport). Dla porównania w klubach fitnessowych na zajęcia z treningu funkcjonalnego można przyjść z kartą Multisport/Fitprofit etc. (bez dopłaty).

Skądś się ta cena musi brać. Za jej sprawą do boxu crossfitowego chodzi mniej osób niż do klubu fitness, przez co grupy ćwiczących są mniejsze (nie mogłyby być większe dlatego, że boxy odgórnie wprowadzają limity maksymalnej liczby uczestników zajęć). To sprawia, że na grupę 12-14 osób jest dwóch trenerów, którzy na bieżąco obserwują ćwiczących, na bieżąco ich instruują, podchodzą i dają rady odnośnie techniki ćwiczeń. Jak wygląda sytuacja w klubach fitness? Też mamy tam limity na maksymalną liczbę osób ćwiczących… ale te limity mam wrażenie, że wynikają z metrażu sali, na której się odbywają ćwiczenia. Ile osób się zmieści (czym więcej tym lepiej), tyle wchodzi na zajęcia. Takie są moje doświadczenia (na 3 kluby fitness, w których ćwiczyłem miałem wrażenie że tylko w jednym miejscu instruktor zwracał uwagę na technikę ćwiczących).

Kolejna kwestia to szybkość wprowadzania ćwiczeń. Miałem szczęście, że przygodę z kettlebells zaczynałem na zajęciach dedykowanym tym ćwiczeniom. Pamiętam, że na pierwszych zajęciach nie mogłem załapać techniki swingu mimo, że uczyliśmy się jej naprawdę powoli (załapałem dopiero na drugich ćwiczeniach). Żeby nauczyć się w miarę przyzwoicie (nie mówię, że idealnie technicznie bo na pewno mam braki techniczne w tym ćwiczeniu) ruchu zwanego „clean” potrzebowałem dwóch treningów. A piszę o tym, dlatego że kettlebells pojawiły się teraz w wielu klubach fitness, a przeszkolenie do ćwiczeń z kettlami trwa 2-3 minuty, a później leci już z ćwiczeniami (i początkująca osoba ma nagle machać kettlem przez 30 sekund w 8 seriach, pomiędzy innymi wykańczającymi ćwiczeniami). Jaki jest tego efekt? Jak patrzę jak niektórzy się wyginają do tyłu z kettlami (bo plecy nie wytrzymują) to aż mnie boli w kręgosłupie ;)

Na trenigach funkcjonalnych i crossfitowych jest dużo elementów związanymi z ćwiczeniami siłowymi. A co się liczy najbardziej w ćwiczeniach siłowych? Technika! Jeśli ktoś miał szansę się nauczyć dobrej techniki ćwiczeń w boxie crossfitowym bądź pod okiem trenera personalnego to gdy trafi na zajęcia z treningu funkcjonalnego do klubu fitness na pewno sobie poradzi. Gorzej gdy na takie zajęcia trafia osoba, które ostatnie 10 lat spędziła głównie przy biurku. Wtedy to może się skończyć różnie… nic dziwnego, że fizjoterapeuci mają wtedy klientów. Nie chcę, żeby ktoś z Was pomyślał że w klubie fitness nie może być dobrych zajęć funkcjonalnych – mnie też zdarzało się na takie trafić. Myślę sobie tylko, że łatwiej na dobre zajęcia i dobrych trenerów trafić zapisując się na zajęcia do typowego boxu crossfitowego. To nie jest tak, że w klubach fitness są gorsi instruktorzy – tego nie chcę sugerować! Rzecz w tym, że decydująca jest liczba uczestników zajęć.

A jeśli zaczynasz przygodę z treningiem funkcjonalnym i idziesz do klubu fitness (bo tam ćwiczy większość osób dlatego, że w wielu miastach nie ma typowych boxów crossfitowych) to zwróć uwagę czy:

  • trener na sali ma 10 czy 18 osób
  • przed każdym trudniejszym technicznie ćwiczeniem jest odpowiednie wprowadzenie
  • czy trener na bieżąco chodzi po sali i koryguje technikę ćwiczących (czy może sam w czasie zajęć ćwiczy)
  • Ty osobiście masz poczucie, że dokładnie wiesz jak wykonywać różne ćwiczenia
  • po treningach nie czujesz ostrego bólu np. w plecach (po treningu funkcjonalnym na pewno będzie boleć – ale ból też się może różnić – czym innym jest zmęczenie mięśni, a czym innym ostry przeszywający ból w plecach)

i dopiero wtedy zdecyduj czy te zajęcia na pewno będą dobre dla Ciebie :)

W bieganiu duży wpływ na kontuzje może mieć używane obuwie, na rowerze niedobrana pozycja również może powodować bóle (np. kolan), w przypadku treningu siłowego jeśli porywamy się na duże ciężary bez dobrej techniki to szybka kontuzja gwarantowana. Dlatego jeśli słyszycie, że ktoś się uszkodził na treningu crossfitowym to dowiedzcie się najpierw jakie robił ćwiczenie, czy był odpowiednio rozgrzany (na szczęście rozgrzewka i rozciąganie na końcu ćwiczeń to stały element wszystkich zajęć na które trafiłem… więc pod tym względem nie jest źle), czy wcześniej ktoś go uczył techniki, czy trener nadzorował jego ćwiczenia… a dopiero później wyciągnijcie wniosek czy ten crossfit jest naprawdę taki niezdrowy.

Photo Credit: Amber Karnes via Compfight cc