Zmiana diety na bezmięsną – fakty i mity

vege  Te osoby, które śledzą mój fan page na Facebooku pewnie kojarzą, że mniej więcej w połowie stycznia (tuż po skręceniu stawu skokowego) ogłosiłem, że rezygnuję z jedzenia mięsa (z pewnym zastrzeżeniem bo wciąż jem ryby, których np. wegetarianie nie jedzą). Od tego ogłoszenia minęło już parę tygodni i chciałem się dziś z Wami podzielić moimi kilkoma refleksjami na ten temat.

Czy zaprzestanie jedzenia mięsa sprawia problemy? Czy brakowało mi do tej pory mięsa? Ja nie jem mięsa dopiero niecałe 4 tygodnie, ale podejrzewam, że gdybym miał ochotę zjeść coś mięsnego to już by mnie ta chęć naszła. Podczas gdy… do tej pory ani razu nie miałem takiego uczucia w stylu „czegoś mi brakuje w życiu, chciałbym zjeść mięso, a nie mogę”. Jeśli podczas pierwszych 4 tygodni nie miałem takich problemów to raczej nie spodziewam się, żeby tego typu odczucia się pojawiły później (choć nie wykluczam, że mogą się pojawić). Dlaczego nie miałem póki co tego typu problemu? To chyba kwestia tego, że zanim podjąłem decyzję o zrezygnowaniu z jedzenia mięsa już od dłuższego czasu raczej go unikałem. Jeśli jadłem coś na mieście, to starałem się wybierać potrawy bezmięsne. I to zaowocowało :)

Co ja w ogóle teraz jem? Wiele osób myśląc o rezygnacji z mięsa zakłada, że przeciętny obiad wygląda następująco: ziemniaki, schabowy, surówka. W momencie kiedy rezygnuje się z jedzenia mięsa… zostają ziemniaki z surówką? No dobrze to nie brzmi…. Ale rzecz w tym, że tego typu dieta (ziemniaki + mięso + warzywa) jest dość ograniczona. Dlatego średnio rzecz biorąc porównując typowego mięsożercę z wegeterianinem czy weganinem to raczej ten drugi będzie miał bardziej urozmaicone posiłki. Od momentu kiedy przestałem jeść mięso zacząłem więcej jeść roślin strączkowych (soczewica, ciecierzyca) oraz tofu. Pewnie wiele osób w to nie wierzy ale takie np. kotlety z fasoli i tofu wyglądają tak samo jak kotlety mielone (i w smaku również specjalnie nie odbiegają).

Jak  zapewniam sobie odpowiednie składniki pokarmowe? Co z białkiem? To jest zapewne, że dopóki jesz mięso to choćbyś miał najbardziej niezdrową dietę na świecie to nikt Cię nie zapyta: jak dostarczasz wszystkie niezbędne składniki pokarmowe? W momencie kiedy chcesz zrezygnować z mięsa ze względów zdrowotnych okazuje się, że Twoja dieta oparta na warzywach, owocach, nasionach, roślinach strączkowych, orzechach, kaszach, makaraonach, ryżu jest mniej zdrowa od diety fana fast foodów (tak zdają się zachować różni ludzie). Białko? Kiedy porównamy skład np. soi czy soczewicy z mięsem okazuje się, że w tych pierwszych jest nawet trochę więcej białka (choć trzeba przyznać, że może być ono słabiej przyswajalne)… ale kiedy spojrzymy na pozostałą zawartość składników odżywczych to w przypadku np. soczewicy mamy w większości węglowodany złożone (zdrowe) a w przypadku mięsą to nasycony tłusz zwierzęcy (czyli coś czego raczej powinniśmy unikać). Jedynym składnikiem, który trzeba suplementować w diecie bezmięsnej jest witamina B12. Poza mięsem i innymi produtkami pochodzącymi ze zwierząt raczej nie ma możliwości przyswojenia witaminy B12 dlatego kiedy rezygnujemy w diecie z mięsa powinniśmy tę witaminę suplementować.

Pewnie nie raz słyszeliście: :przeszedłbym na dietę bezmięsną ale nie potrafię się najeść sałatką, same warzywa mi nie smakują”. Muszę przyznać, że też przez długi czas miałem takie obawy odnośnie diety wegetariańskiej. Dopóki nie zacząłem bywać w dobrych lokalach z kuchnią wegańską. Każdy kto jadł burgera w Krowarzywa (znany wegański burger bar w Warszawie przy ulicy Hożej) zgodzi się, że do dobrego burgera nie potrzeba żadnych produktów pochodzących ze/od zwierząt. Ostatnio zabrałem pierwszy raz swoją żonę do Loving Hut (również lokal w Warszawie, tuż przy metrze Politechnika) – Aneta jest bardzo sceptyczna odnośnie smaku potraw bezmięsnych… a tutaj była zachwycona (jadła coś z seitanu/soi co imitowało mięso). To wszystko nie oznacza, że nie można samemu smacznie gotować potraw wegańskich – ja dopiero raczkuję w kuchni, ale już udało mi się przyrządzić kilka potraw, które zostały docenione również przez „mięsożerców” :) Dieta bezmięsna nie oznacza, że musimy jeść tylko sałatki. O nie! W Polsce jeszcze oferta produktów wegetariańskich jest uboga w porówaniu z tym co się dzieje na Zachodzie – ale widziałem już kotlety ala schabowe z soi. Parówki z soi czy pasztet z soi bywają dostępne w wielu ciut większych sklepach (supermarkety, hipermarkety). Na Zachodzie można dostać nawet… boczek wegański ;)

Czy dzięki diecie bezmięsnej schudnę? Zacznę się lepiej czuć? Co do tego chudnięcia to w ciągu ostatnich 4 tygodni nie zauważyłem, żadnych nadzwyczajnych zmian w swojej wadze. Ale to może kwestia tego, że moja waga mieści się w normie? Co do samopoczucia? Lepsze samopoczucie widać po jedzeniu. Rzadziej zdarza mi się, żeby mi było ciężko na żołądku tuż po posiłku. W dłuższej perspektywie czasowej jestem ciekaw czy dzięki nowej diecie pozbędę się męczących mnie bólów głowy…

Dlaczego przeszedłem na dietę bez mięsa? Przede wszystkim chodzi tutaj o względy funkcjonalne – chciałem się czuć lepiej. Teraz kiedy trochę więcej wiem o tej diecie widzę też jej walory zdrowotne (polecam poszperać w Googlach i poszukać informacji o badaniu „china study” pokazującym jak szkodliwe może być nadmierne spożywanie białka zwierzęcego, to nadmierne spożywanie białka dotyczy większości osób z krajów rozwiniętych). Po trzecie kwestie etyczne i moralne – bez nich pewnie nie mógłbym go konsekwentnie zmienić diety.

Nawet jeśli nie szanujecie życia zwierząt (ani nie zależy Wam żeby zmniejszyć cierpienie zwierząt) to musicie wiedzieć, że Wasza dieta może mieć związek z tym, że w niektórych częściach świata ludzie głodują (chociaż oczywiście nie twierdzę, że głód na świecie wynika przede wszystkim z tego, że część osób je mięso). A to wszystko dlatego, że produkcja mięsa (hodowla bydła etc.) wymaga znacznie większych zasobów (chodzi tutaj o paszę, ale również o wodę której zużycie przy produkcji mięsa jest o wiele większe niż w przypadku hodowli warzyw) niż produkcja innego rodzaju pożywienia (hodowla warzyw, roślin strączkowych, owoców, zbóż etc.). Martwicie się stanem środowiska? Sprawdźcie jak przez produkcję mięsa zwiększa się emisja gazów cieplarnianych, sprawdźcie ile lasów trzeba wyciąć, żeby było gdzie hodować bydło. Nie namawiam nikogo do radykalnej zmiany stylu życia, nie namawiam też nikogo do rezygnowania z mięsa w diecie… ale zastanówcie się czasami czy obecność mięsnego kotleta na talerzu jest warta tego wszystkiego złego, co za sobą pociąga. Okazuje się, że gdybyśmy masowo zmienili nasze nawyki żywieniowe naprawdę moglibyśmy zmienić świat na lepszy.

AKTUALIZACJA: 

1) Po zmianie diety nie dzielę świata na dobrych wegetarian i złych mięsożerców (zwróćcie uwagę, że sam nigdzie się nie określam jako wegetarianin czy semiwegeterianin jak niektórzy, nie chcę takich etykiet). Można być osobą, która je mięso i jednocześnie robić znacznie więcej dobra niż osoby, którego jego nie jedzą. Chodziło mi tylko o to, że w momencie kiedy uświadomimy sobie, że brak mięsa nie jest dla nas takim wyrzeczeniem i zrozumiemy, że dzięki takiej decyzji i postępowaniu stajemy się ciutkę lepsi (nie od innych, ale od samych siebie sprzed kilku miesięcy).

2) Oceniając przeciętną dietę wege i mięsożerców pisałem o średniej. Wy moi czytelnicy bloga nie należycie do tej średniej (choćby przez to, że uprawiając sport bardziej jesteście świadomi jak ważna dla zdrowia jest urozmaicona dieta). Dlatego nie musicie prostować, że jedząc mięso możecie mieć równie bogatą dietę, bo z tym nie dyskutuję :)

3) Ryby – tak napisałem, że jem ryby i szybko to zostało użyte przeciwko mnie. Jem ryby ale nie oznacza to, że będę je jadł za rok. Jem ryby, ale nie oznacza to, że nie widzę z w tym problemu. Dlatego nie musicie mi tłumaczyć mojej niekonsekwencji…

4) Mimo zmian w diecie nie zamierzam być teraz aktywistą, zmieniającym świat i obrzydzającym ludziom mięso. Jeśli tak mnie odebraliście, to mam nadzieję że za jakiś czas obserwując to jak dalej będę się wypowiadał na diety zmienicie swoje zdanie.

5) Szkoda, że tak dużo komentarzy na blogu otrzymuje post, który jest bardzo pośrednio związany z bieganiem… Nie mniej jednak dziękuję za ciekawą dyskusję i Wasze komentarze. Dla mnie to ważna informacja na przyszłość, żeby raczej unikać kwestii etycznych/ideologicznych w momencie kiedy będę tłumaczył dlaczego nie jem mięsa.