Przerwa posezonowa… a właściwie leczenie kontuzji

Od ponad 3 tygodni nie biegam. Jest to najdłuższa przerwa od momentu kiedy w kwietniu tego roku zacząłem regularnie biegać. Z jednej strony traktuję tę przerwę jako przerwę posezonową… z drugiej strony jest to bardziej przerwa wymuszona kontuzją.

Na początku listopada startowałem w biegu na 10 km – Praskiej Dziesiątce. Przed zawodami można było skorzystać z możliwości wypożyczenia butów startowych firmy Nike (nota bene bardzo dobra forma promocji i reklamy butów tej marki). Zastanawiałem się przed biegiem czy wypożyczyć te buty… czy może jednak biec w swoich wypróbowanych butach. Przeważyła ciekawość… i wypożyczyłem buty startowe Nike Zoom Streak 3.

Biegło się w nich niesamowicie dobrze. Buty bardzo lekkie, a zarazem bardzo dobrze trzymające stopę. Są to zresztą typowe buty dla zawodowców (w takich butach biega maratony jeden z lepszych w tym roku polskich maratończyków – Mariusz Giżyński). Nie wiem też ile w tym zasługi butów, a ile niższej temperatury, specyfiki trasy (trasa w parku, więc wiatr nie był problemem, ograniczona również była liczba uczestników więc nie biegło się cały czas w tłumie jak podczas Biegnij Warszawo) ale w czasie biegu udało mi się pobić mój rekord na 10km o ponad 2,5 minuty (z 55:42, osiągniętego miesiąc wcześniej podczas Biegnij Warszawo na 53:05). W czasie biegu nie czułem żadnych dolegliwości. Oddając buty, w których biegłem na stoisku Nike byłem wręcz pewien, że wkrótce kupię takie buty na własny użytek…

Ale to tylko początek historii. Po paru godzinach nagle odezwały się stopy. W obu stopach czułem przy chodzeniu straszny ból na zewnętrznej stronie stóp oraz w okolicach pięt. W momencie kiedy siedziałem i kiedy sam dotykałem stóp żadnego bólu nie było. O normalnym chodzeniu jednak nie było mowy. Przez 2 dni siedziałem i odpoczywałem w domu stosując typowe lecznice metody (obkładanie lodem, smarowanie różnymi maściami przeciwzapalnymi, ibuprom przeciwzapalnie). 3 dnia wydawało mi się, że już jest lepiej i wybrałem się do pracy. To niestety był błąd. Ostatecznie siedziałem jeszcze parę dni w domu tak, żeby moje stopy wróciły do jako takiego stanu.

Po tym tygodniu spędzonym w domu chodziłem już w miarę normalnie (chociaż unikałem dłuższych dystansów). Po prawie 2 tygodniach kiedy odważyłem się na wyjście na zakupy (parę godzin chodzenia po mieście) jedna ze stóp znowu zaczęła potwornie boleć. Kolejnego dnia już było wszystko w miarę w porządku. Kiedy minęły 3 tygodnie (w ostatnią sobotę) postanowiłem wyjść pobiegać i sprawdzić jak tam moje stopy. Na początku truchtania wydawało się, że wszystko jest już ok. Po 1 km niestety lewa stopa znów się odezwała…

Znajomy ortopeda polecił mi jeszcze wstrzymać się parę tygodni z bieganiem. Tkanka miękka, która uległa zniszczeniu w czasie biegu podobno potrzebuje około 6 tygodni, żeby ulec regeneracji. Stąd przede mną jeszcze prawie 3 tygodnie przerwy… Czekam cierpliwie do 17 grudnia. Żeby przyspieszyć powrót do zdrowia moczę stopy w rozpuszczonej soli iwonickiej, smaruję je maścią Remat Bisholin, chodzę na basen.

Jaka była przyczyna mojej kontuzji? Tutaj trudno to jednoznacznie stwierdzić. Najłatwiej by było wskazać buty, w których startowałem… z tym, że same buty nie są problemem. Problematyczna za to mogła być moja waga (85-86 kg w dniu biegu), zwiększony znacząco kilometraż w październiku w porównaniu z wrześniem i sierpniem, brak doświadczenia w bieganiu w butach startowych, kiepska technika biegu (kiedy patrzę na zdjęcia zbiegu okazuje się, że część kroków stawiałem od pięty, część ze śródstopia). Nie chcę nikogo ostrzegać przed butami startowymi… ale myślę, że zastanawiając się nad startem w takich butach warto pomyśleć nad swoją wagą, techniką biegu, przyzwyczajeniem do butów słabiej amortyzowanych.

W ramach przerwy posezonowej nie zrezygnowałem jednak zupełnie z ruchu. Chodzę na basen oraz na siłownię starając się zrzucić wagę. W ostatnim tygodniu leczenia kontuzji planuję także trochę pospacerować.

No i czekam z niecierpliwością na 17 grudnia…