Książki o bieganiu: „Mój pierwszy maraton”

tim_rogers_moj_pierwszy_maraton Tim Rogers „Mój pierwszy maraton”

Maraton – to jeden z celów biegowych, które zamierzam zrealizować w obecnym (jeśli zdrowie pozwoli, czytaj ominą mnie kontuzje) bądź w przyszłym sezonie biegowym (czyli w2013 roku). Stąd, kiedy wczoraj zobaczyłem na półce w Empiku książkę Tima Rogersa (której pozytywną recenzję czytałem jakiś czas temu na innym blogu) z ciekawością po nią sięgnąłem.

Książkę czyta się błyskawicznie (w 2-3 godziny) – w końcu to tylko 200 stron. Czy czegoś nowego dowiedziałem się po jej lekturze? Raczej niespecjalnie. Książka może być przede wszystkim interesująca dla początkującego biegacza, bądź osoby która dopiero zaczyna biegać (spory kawałek książki dotyczy ubrania, sprzętu oraz diety biegacza).

To, co zdecydowaniem oceniam na minus to stosunkowo krótki rozdział dotyczący treningu.

Autor książki przekonuje nas, że pokonanie maratonu nie jest aż tak trudne, jak może nam się wymagać – żeby tego dokonać potrzebujemy jednak odpowiedniej ilości czasu, którą poświęcimy na trening (głównie wybiegania w pierwszym zakresie). Może pokonanie maratonu nie jest specjalnie trudne, ale Rogers nie wiesza zbyt wysoko poprzeczki. Na końcu książki jest relacja z przygotowań i biegu maratońskiego prezenterski telewizyjnej, którą do biegu zmotywował właśnie Rogers. Pokonanie dystansu maratońskiego zajęło tej pani… prawie 7 godzin (sic!).  W tym tempie wydaje się, że to był raczej marsz niż nawet trucht…

Ja w tej materii raczej podzielam zdanie Jerzego Skarżyńskiego, który stwierdza, że pokonać maraton to znaczy go przebiec (choćby truchtając), a nie naprzemiennie stosować bieg z marszem (bo ten sposób to moim zdaniem pójście na łatwiznę – jeśli ktoś nie jest przygotowany do przebiegnięcia całego dystansu, to nie powinien się porywać na taki dystans).

Podsumowując: książka zdecydowanie dla osób, które chciałyby zacząć biegać, bądź dopiero mają za sobą 2-3 pierwsze tygodnie biegania (i nie mają żadnej wiedzy na ten temat). Reszta osób może sobie darować, a żeby przebiec maraton chyba lepiej sięgnąć po jeden z wielu dostępnych w sieci planów treningowych.