Rich Roll „Ukryta siła” – recenzja

ukrytaRich Roll „Ukryta siła”

Jest to kolejna z nowości książkowych wydanych we wrześniu przez Wydawnictwo Galatyka. O ile o Alberto Salazarze bohaterze „14 minut” wcześniej słyszałem o tyle Roll przed lekturą tej książki był dla mnie postacią nieznaną (chyba za sprawą tego, że startuje głównie w zawodach triathlonowych – a moja znajomość triathlonistów jest znikoma). A szkoda, bo jego historia jest fascynująca.

Historia Rolla ma strukturę klasycznej opowieści – pewnego dnia nasz bohater (w tym przypadku Roll w okolicach swoich 40 urodzin) postanawia zmienić swoje życie (zrzucić wagę, zmienić nawyki żywieniowe, zadbać o sprawność) – ta decyzja wywraca jego życie do góry nogami – zamiast objadać się fast foodem przechodzi na dietę wegańską, zamiast spędzać czas przed telewizorem zaczyna uprawiać sport – ale to dopiero początek drogi. Wędrówki, której celem początkowo wydają się zwykłe zawody triathlonowe (śmiesznie to brzmi – zwykły Ironman, który 99% ludzi nie mieści się w głowie), a faktycznie zawody Ultraman, a następnie wyzwanie polegające na pokonaniu dystansu Ironmana 5 razy w ciągu kolejnych 5 dni. Po drodze pojawiają się różne problemy (m.in. finansowe), które jednak tylko dodają kolorytu całej opowieści. I ta klasyczna struktura opowiadania historii sprawdza się doskonale – od książki trudno się oderwać (z żalem wysiadałem z pociągu na swojej stacji będąc zmuszony do przerwania lektury).

To, co mnie początkowo drażniło to nierealność całej historii. Z niektórych fragmentów książki (nie wiem czy również nie z opisu na okładce) można mieć wrażenie, że Roll potrzebował jedynie 6 miesięcy żeby przygotować się do Ultramana od momentu, kiedy podjął decyzję o konieczności zmian w swoim życiu. Podczas lektury okazuje się, że zajęło mu to więcej czasu. Nie wszystko mu też od razu wychodziło – pierwsze zawody triathlonowe (kiedy jeszcze nie trenował z trenerem) nie były dla niego specjalnie udane. Wyniki nie przyszły same – Roll w czasie przygotowań spędzał na treningach około 25 godzin tygodniowo (czyli średnio 3,5 h dziennie). O tym, że miał predyspozycje do sportu przekonujemy się, kiedy dowiadujemy się, że w swojej młodości intensywnie trenował pływanie (i osiągał w tej dyscyplnie niezłe wyniki). W ten sposób cała historia wydaje się być bardziej spójna – w końcu łatwiej uwierzyć, że ciężki reżim treningowy narzucił sobie człowiek, które w młodości przez kilka ładnych lat każdego dnia pokonywał na pływalni po kilka kilometrów.

5 Ironmanów przez 5 kolejnych dni… czy to jest możliwe? Nie będę Wam psuł lektury i zdradzał całej historii :) Nie będę też spoilerował na temat innego ciekawego wątku – tego jak się stało, że młody utalentowany sportowiec w wieku 30 kilku lat skończył jako couch potato.

Książkę kończą dodatki dotyczące sposobu odżywania Rolla. Roll opowiada z czego konkretnie składa się jego dieta (podaje przykłady posiłków) i merytorycznie stara się nas przekonać do zmiany sposobu żywienia. I tutaj się pojawia podobny problem jak w „Jedz i biegaj” Scotta Jurka – czytając o wielu składnikach, które stanowią podstawę diety Rolla zaczynamy się zastanawiać „a co to w ogóle jest?”. Później kolejna refleksja „czy to w ogóle można kupić w Polsce?”. Przejście na dietę wegańską jest możliwe w Polsce – ale trzeba szukać innych źródeł wiedzy, bo „Ukryta siła” w tym przypadku może być główniem źródłem inspiracji.

Podsumowując: gorąco polecam książkę – ciekawa historia, dobrze opowiedziana i inspirująca.