Subiektywne zestawienie najciekawszych książek o bieganiu (cześć 3)

booksDziś ostatnia część zestawienia najciekawszych książek o bieganiu. Po tych 3 postach trudno wskazać jedną pozycję, która by zdominowałą to zestawienie. To w sumie dobrze, bo oznacza, że na rynku jest dostępnych naprawdę wiele ciekawych książek o bieganiu. Lista na dobrą sprawę powinna być uaktualniana… bo właściwie cały czas wydawane są nowe fascynujące pozycje (z nowości warto wspomnieć o np. „Biec albo umrzeć” Kiliana Jorneta, którą opisywałem tutaj oraz o historii Deana Karnazesa, ultramaratończyka, na której temat pisałem w tym miejscu).

 

Na początek podzielę się z Wami opinią Hanki Skakanki autorki bloga Do mety, która jak sama przyznaje raczej nie przepada za książkami o bieganiu:

Nie przepadam za książkami o bieganiu – przeważnie mnie męczą i nudzą. Znam dwa wyjątki:

Scott Jurek „Jedz i biegaj” – historia chłopaka z prowincji, który został królem biegów ultra. Po ukazaniu się polskiego wydania tej książki, wśród naszych biegaczy zapanowała epidemia weganizmu, a przynajmniej krytycyzmu wobec porad dietetycznych z przeciętnego pisma biegowego pt. „bułka z dżemem przed treningiem, bułka z wędliną po treningu, a na obiad pierś z kurczaka”. Podobały mi się zamieszczone w książce przepisy, podobała mi się próba rozliczenia się Scotta J. z trudnym dzieciństwem i młodością. Z wypiekami na policzkach czytałam o kolejnych zawodach, w których sięgał po zwycięstwa i rekordy trasy.

Nietłumaczona na język polski historia biegania – Thor Gotaas „Running: A Global History”. Fascynująca książka opowiadająca o tym, jak wyglądało bieganie na przestrzeni wieków, a nawet tysiącleci, w różnych kulturach. Możemy przeczytać o biegających faraonach, mnichach buddyjskich, plemionach indiańskich, Wikingach, o pierwszych zawodnikach, którzy żyli z biegania i wygrywali zakłady typu „przebiegnę 3 tys km w takim a takim czasie”. Dowiadujemy się, że XIX-wieczni biegacze nawadniali się piwem i jedli straszne ilości mięsa, że niektórzy z nich stawali w zawody z końmi (i wygrywali). Według mnie, jest to najciekawsza książka o bieganiu i byłoby wspaniale, gdyby została przetłumaczona na polski.

 

Rekomendacja Agnieszki jednej z autorek bloga Twoje zwycięstwo:

„Bieganie bez wysiłku” – Danny Dreyer, wyd. bukrower. Autor uczy poruszania się w zgodzie z naturą.  Prezentuje alternatywę do biegania siłowego, rozkłada technikę biegu na czynniki pierwsze i niejako przy okazji pokazuje, że bieganie pozwala rozwinąć cechy przydatne w życiu codziennym, niekoniecznie ściśle związane z treningiem.

 

I na koniec opinia Bartka twórcy strony Przebiec maraton:

To, która z pozycji w mojej biegowej biblioteczce jest dla mnie najbardziej wartościowa, chyba najłatwiej poznać patrząc na zużycie. Chociaż to też może być mylące – najbardziej „sfatygowane” jest „Biegiem przez życie” Jerzego Skarżyńskiego, ale obecnie używa jej już czwarty początkujący biegacz (pierwszym rzecz jasna byłem ja). Jednak dla mnie najbardziej wartościowym tytułem jest „Trening z pulsometrem” Joe Friela. Ta książka nauczyła mnie zupełnie innego spojrzenia na oba aspekty zawarte w jej tytule – na sam trening biegowy (i nie tylko biegowy) oraz na mądre wykorzystanie wskazań pulsometru przy jego realizacji. Najbardziej w tej książce podoba mi się to, że nie podaje ona gotowej recepty na trening, a jedynie puzzle, który każdy biegacz (pływak, kolarz czy triatlonista) musi poskładać sobie sam.

 

Pozostałe rekomendacje znajdziecie w pierwszej i drugiej części zestawienia. Mam nadzieję, że przygotowane wspólnie z innymi blogerami zestawienie pomoże Wam w wyborze lektur, które będziecie chcieli przeczytać w pierwszej kolejności :)