Nowe buty – Brooks Pure Connect

Brooks Pure Connect - zdjęcie

 

 

 

 

 

Mam słabość do butów firmy Brooks. Od momentu kiedy zacząłem biegać w Brooks Cascadia 7 (buty do biegania w terenie) stwierdziłem, że kolejne buty biegowe, które będę kupował będą właśnie tej firmy. W związku ze zmianą techniki biegu potrzebowałem nowych butów, które swoją budową wymuszałyby bieganie ze śródstopia (a właściwie nie przeszkadzały w takim bieganiu, jak to robią w większości buty dobrze amortyzowane, z piętą umieszczoną znacznie wyżej od śródstopia).

Wybierając się do sklepu (buty kupiłem w stosunkowo nowym sklepie, działającym na warszawskim Gocławiu – Sport Guru – nawiasem rzecz biorąc polecam gorąco wszystkim ten sklep, ja tam doświadczyłem bardzo dobrej obsługi, dodatkowo warto wspomnieć o szerokiej ofercie marek New Balance, Brooks, Merell – które wcale nie tak łatwo znaleźć gdzieś indziej) planowałem zakup Brooks Pure Flow, jednak byłem również otwarty na inne opcje. Na miejscu okazało się, że akurat męskiego modelu Pure Flow aktualnie nie ma na stanie, sprzedawca jednak mi zaproponował 3 buty do przetestowania na bieżni mechanicznej (wraz z wideo analizą). Pierwszym butem był jeden z modeli Merell, firmy której bliska jest koncepcja biegania boso. Taki był też ten but – bardzo cienka podeszwa, zero amortyzacji, wymuszony bieg ze śródstopia – ja jednak szukałem czegoś, co w etapie zmiany techniki biegu i w momencie przestawiania stopy na zupełnie inną pracę byłoby dla mojego organizmu mniejszym szokiem. Założyłem również but Nike Free (model 5.0) – wideo analiza wskazała, że moja stopa w największym stopniu pronuje w tym modelu. Na koniec został model BrooksPure Connect.  Po założeniu tego buta moja stopa czuła się dziwnie… może nie dziwnie ale w sposób wcześniej niespotykany.  Prawdopodobnie to kwestia mocnego dopasowania buta, który bezpośrednio styka się z wewnętrzną częścią stopy – początkowo sprawiało to wrażenie, iż but jest za mały. Po teście na bieżni stwierdziłem, że z testowanych butów Brooksy pasują mi najbardziej (chociaż co do biegania na bieżni to jestem sceptyczny, czy można dobrze wybrać buty w ten sposób – jednak technika biegu w normalnych warunkach w porównania z techniką biegu na bieżni mechanicznej jest skrajnie inna).  W ramach promocji (organizowanej przez Brooks) dostałem jeszcze bidon z zestawem różnych żeli energetycznych.

Jeszcze tego samego wieczoru postanowiłem wypróbować nowe zakupione buty w terenie. Pierwsze wrażenie – buty są zaskakująco lekkie – podobną lekkość czułem w startówkach Nike’a które wypróbowałem w listopadzie zeszłego roku na Praskiej Dziesiątce. Budowa buta faktycznie sprawia, że bieganie na piętach w nim nie przejdzie (kilka razy zdarzyło mi się wylądować na pięcie w momencie kiedy np. zbiegałem z chodnika na ulicę i od razu czułem, że coś jest nie tak). Biegnie się bardzo lekko. W takich butach trzeba jednak bardziej kontrolować stopę – but po prostu nie trzyma tak dobrze stopy jak bardziej obudowane modele, przez co łatwiej skręcić sobie kostkę. Poziom amortyzacji jest w sam raz, z jednej strony stopa bardzo dobrze czuje podłoże, z drugiej strony na obecnym etapie mojego biegania bieg bez jakiejkolwiek amortyzacji nie jest wskazany. Nie wiem z czego to wynika, ale podobnie jak w przypadku Cascadii, po założeniu Pure Connect ma się wrażenie, że but został skrojony dokładnie na moją stopę. Komfort biegania w Brooksach jest według mnie nieporównywalny z Asicsami (mam 2 modele Asicsów: jeden bardzo podstawowy Flashfire T00NQ, drugi to GT-2150, jeden z bardziej polecanych modeli Asicsów) na korzyść tej pierwszej marki. Po pierwszym biegu bardzo sobie chwalę zakup nowych butów.

Buty testowałem w poniedziałek wieczorem, ani wczoraj, ani dzisiaj (środa) nie czuje większego dyskomfortu w łydce (przebiegnięty dystans to 3,6 km). Bardziej za to wyczuwam, moje śródstopie, które ewidentnie musi mocniej pracować w nowym obuwiu.  Póki co moje bieganie z nową techniką to 4 wyjścia, w sumie około 14 km (dystans, który wcześniej mogłem sobie przebiec na raz, w czasie weekendowego wybiegania). Odpukać w niemalowane – żadnych problemów z łydkami, ścięgnem Achillesa czy rozcięgnem podeszwowym nie mam, więc wszystko idzie zgodnie z planem. Póki co nie udało mi się jeszcze nagrać żeby na spokojnie zobaczyć swoją technikę biegu – może uda mi się to zrobić w tym tygodniu. Biegam mało, ale odrobinę szybciej (głównie ze względu na zwiększoną kadencję) w porównaniu z wcześniejszymi treningami np. w maju. Jest jednak trochę prawdy w tym, że gdy się przestawia na bieganie ze śródstopia zwyczajnie trudniej biegać powoli.