Nike Pegasus+ 30 – wrażenia po 100 km (recenzja)

Nike Pegasus+ 30 Około 2 miesiące temu zacząłem biegać w najnowszym modelu butów Pegasus 30. Od tego czasu przebiegłem w nich mniej więcej 100 km na różnych trasach, na treningach i zawodach więc pora na opis moich poszerzonych doświadczeń z tymi butami.

Pierwszy bieg

Pamiętam, że od pierwszego momentu, kiedy założyłem Pegasusy zwróciłem uwagę na ich wygodę. Dopasowują się do stopy niemal idealnie. Z innych recenzji, które pobieżnie przeglądałem kojarzę, że część osób pisze, że but jest dość szeroki… co mnie trochę zdziwiło bo kiedy pierwszy raz zakładałem Pegasusy miałem wrażenie, że są stosunkowo wąskie (a może po prostu węższe od Lunarglide 4, w których wcześniej najwięcej biegałem?). Wygoda, wygodą ale pytanie czy but nie robi się kapciowaty? Ja takich odczuć nie miałem. Poziom amortyzacji jak na mój gust jest w sam raz dla takiego modelu butów jak Pegasusy. Według informacji pochodzących od Nike za amortyzację odpowiada technologia Nike Air Zoom w postaci poduszki gazowej. O ile dobrze pamiętam, w czasie pierwszego biegu miałem wrażenie, że buty są dość dynamiczne (oczywiście jeśli porównujemy je z konkurencją w podobnej kategorii wagowej – Pegasusy w rozmiarze 9 US ważą według informacji od producenta 292 g).

Pegasusy na asfalcie… i w lesie

Pegasusy ze względu na swoją amortyzacją były z pewnością projektowane dla osób, które większość treningów realizują na asfalcie/betonie… nie mniej jednak w lesie sprawdzają się równie dobrze. Zetknąłem się z opinią, że te buty nie nadają się do biegania w terenie bo amortyzacja zabija czucie podłoża. Na pewno w Pegasusach nie będziemy czuli tak dobrze podłoża jak np. w butach ważących 50 gramów mniej czy obuwiu minalistycznym, ale to nie oznacza, że biegając w tych butach musimy zrezygnować z treningów w lesie. Ja sporą część treningów realizuję na miękkim podłożu i nie miałem wrażenia, żeby Pegasusy w jakiś posób mi przeszkadzały.

Pegasusy na treningach i zawodach

Biegając w Pegasusach realizowałem bardzo różne treningi. Od długich wybiegań, przy których ważne jest żeby stopa w żaden sposób się nie obcierała, ani żeby nie tworzyły się odciski, przez szybkie treningi interwałowe, przy których amortyzacja ma mniejsze znaczenie, a ważne jest to, żeby but był dynamiczny. W obu tych przypadkach Pegasusy sprawiły się naprawdę dobrze (zwłaszcza przy długich wybieganiach po których nie miałem żadnych problemów ze stopami). Zabrałem Pegasusy na tegoroczne Biegnij Warszawo – życiówki na 10 km nie zrobiłem, ale to chyba bardziej wina słabszej formy – w żadnym wypadku nie czułem, żeby buty mnie jakoś hamowały.

Estetyka buta

Jak widać na własnoręcznie zrobionym zdjęciu powyżej (mam na myśli to, że zupełnie inaczej mogą wyglądać buty na zretuszowanych zdjęciach a inaczej w rzeczywistości) buty prezentują się naprawdę ładnie. Początkowo trochę odrzucała mnie ten róż z tyłu buta… ale z czasem to całe zestawienie kolorów przypadło mi do gustu. Oceniając estetykę buta zawsze się zastanawiam czy dany but poza bieganiem jeszcze do czegoś może się nadać (ostatnimi czasy zdarza się to coraz rzadziej ale niegdyś niektóre buty biegowe wyglądały po prostu obciachowo) – w Pegasusach spokojnie można wyskoczyć np. na siłownię bez obaw o krytyczne spojrzenia.

Inne informacje

W lewym bucie znajduje się miejsce na sensor NIKE+. Jeśli chodzi o cenę to tuż po premierze Pegasusy można było kupić w cenie 429  PLN (cena za Centrum Biegowe Ergo) – ale dziś szperając w Internecie natrafiłem na Pegasusy w cenie 365 PLN. Zwłaszcza w tej drugie cenie Pegasusy mają naprawdę dobry stosunek jakości do ceny. Co do wytrzymałości buta… takie rzeczy dopiero wychodzą po kilkuset kilometrach. Póki co po 2 miesiącach i 100 kilometrach buty wyglądają jak nowe (mimo, że ich nie oszczędzałem bo wbiegając do lasu nie zastanawiałem się czy się pobrudzą w błocie). Buty są przeznaczone dla biegaczy ze stopą neutralną i supinatorów – ja jestem lekkim pronatorem, ale z tego powodu nie czułem, żeby buty jakoś mi nie pasowały.

Podsumowanie

Podobnie jak w przypadku innych cenionych przeze mnie butów od Nike’a – Lunarglide 4 kiedy myślę o Pegasusach nasuwa mi się to samo słowo – uniwersalne. Pegasusy to buty, w których można zrobić i długie wybieganie i szybszy interwałowy trening. Są dedykowane na asfalt… ale nie ma powodów, żeby biegając w nich rezygnować z treningów w terenie. Dla osób, które poszły w stronę butów minimalistycznych, mogą być zbyt dobrze amortyzowane (przez co tracą na wadze) dlatego zapewne w pierwszej kolejności zainteresują biegaczy ze słabszą techniką i tych ważących ponad 80 kg. Spośród różnych butów, w których do tej pory biegałem Pegasusy prezentują się naprawdę dobrze… dlatego jeśli jesteście w trakcie podejmowania decyzji o zakupie nowych butów to testując w sklepie na bieżni różne modele butów rozważcie wypróbowanie Pegasusów+ 30.

Jeśli chodzi o mnie to odkąd otrzymałem Pegasusy do testów stały się one najczęściej wybieraną przeze mnie na treningi parą butów biegowych :)

Specjalna oferta rabatowa dla czytelników Przemekimaraton.pl:

Jeśli rozważacie zakup Pegasusów to miło mi poinformować, iż możecie uzyskać 10% procentową zniżkę (co daje ładnych kilkadziesiąt złotych_ w sklepie ForPro (oficjalny dystrybutor Nike) na te buty wpisując przy zamówieniu kod: „bfnv”. Oferta ta dotyczy również innych nieprzecenionych produktów.
Forpro - Sklep internetowy Nike