Skarpetki Icebreaker – opinia

icebreakerW obecnych czasach rzadko się chyba zdarza, żeby jakiś sprzęt biegowy w pełni zaspokoił nasze oczekiwania, a co więcej je przerósł. Wbrew pięknym sloganom w kampaniach reklamowych po wydaniu tych kilku set złotych na nowe buty/kurtkę lub inne akcesoria czasami czujemy, że nie do końca jesteśmy zadowoleni z dokonanego zakupu. W tym samym momencie na rynku pojawia się coraz więcej „egzotycznego” sprzętu (tj. bardzo drogiego) i pojawia się pytanie: czy płacąc 150%-200% ceny produktu ze średniej półki cenowej naprawdę coś zyskujemy poza logiem znanej marki? Pytanie trochę naiwne, bo nie ma tutaj jednej reguły…

Ja dziś chciałbym się z Wami podzielić opinią o produkcie, który mnie absolutnie zachwycił (który zarazem jest z trochę wyższej półki cenowej). Pamiętam, że mniej więcej rok temu natrafiłem na parę artykułów, w których wychwalane były właściwości wełny z merynosa. Czytałem je z pewną ciekawością, ale również z dużą dozą sceptycyzmu. W pewnym momencie zdecydowałem, że będę chciał przetestować jakąś odzież z tego materiału.

Mój wybór padł na skarpetki (które kupiłem w Centrum biegowe ERGO). Przyznam się, że trochę dziwnie się czułem płacąc za jedną parę skarpetek około 60-70 PLN (w tej cenie można kupić z 3 pary skarpetek innych firm sportowych). Model, który kupiłem to chyba Icebreaker Mini Cushion (z tym, że są trochę niższe niż skarpetki na zdjęciu obok).

Czy warto było wydać tyle pieniędzy na jedną parę skarpetek? Dziś myślę, że tak :) Skarpetki są bardzo wygodne i komfortowe. Super utrzymują ciepło (czasami zakładam je nawet w domu, kiedy chcę zagrzać stopy, a jednocześnie nie chcę ich spocić). Bardzo wytrzymałe (po roku wyglądają prawie jak nowe… podczas gdy inne skarpetki już po paru miesiącach mają pierwsze dziury). A to co mnie w nich zachwyca to właściwości antybakteryjne materiału. Bardzo sceptycznie podchodziłem do zapewnień producenta, że skarpetki nie łapią brzydkiego zapachu… I tutaj miła niespodzianka. Nie wiem jak to się dzieje (może przez to, że stopa się mniej poci w tych skarpetkach), ale te skarpetki po ciężkim treningu naprawdę nie mają brzydkiego zapachu. Nigdy tego nie robię ale w ramach testów sprawdziłem co się stanie jak założę skarpetki (bez prania) na kolejny trening… i znów okazało się, że skarpetki nie łapią brzydkiego zapachu. Naprawdę miłe zaskoczenie. W czasach, kiedy wiele produktów w praktyce wypada gorzej niż w reklamie tutaj produkt w pełni spełnił moje oczekiwania (a nawet je przerósł). Zdecydowanie polecam!

A Wy mieliście jakieś doświadczenia z odzieżą z wełny merynosów?