Już jest trochę lepiej

Wczoraj po środowej przebieżce (8 km) byłem znowu cały obolały… zgodnie z planem postanowiłem jednak dziś (w piątek) wybrać się rano na krótką przebieżkę. Wstanie z łóżka nie przyszło z łatwością – mimo, że budzik miałem ustawiony na 6:55. Walcząc z lenistwem pomyślałem jednak o całej masie biegaczy, którzy żeby zdążyć do pracy muszą wstać o6 czy nawet 5 rano (!). Już jest trochę lepiej – nosi tytuł tego wpisu. Już jest trochę lepiej, bo po przebiegnięciu 16 km od momentu wznowienia treningów dziś wreszcie mogłem truchtać mając tętno w pierwszym zakresie (poniżej 75% HR MAX).  Od przyszłego tygodnia od wtorku zaczynam swój plan treningowy (oparty na planie treningowym Wojtka Staszewskiego) i przygotowania do półmaratonu.

Z formą będzie powoli lepiej i lepiej… Nie jest dobrze za to z moją wagą – do końca roku chciałem spaść do 83 kg. W międzyczasie zepsuła mi się waga i nie mogłem na bieżąco kontrolować swojej masy – święta świętami i nagle się okazało, że zamiast 83 kg na wadze wyświetla się liczba 86. Plan mam taki, żeby do półmaratonu (koniec marca) zrzucić 6 kg tak, żeby móc się pochwalić okrągłymi 80 kilogramami – czekam z ciekawością na premierę (na początku stycznia) książki „Waga startowa„.