Podsumowanie sezonu 2011

Minął sezon 2011, wkrótce rozpocznę przygotowania do następnego przyszłorocznego sezonu biegania. Poniżej parę słów podsumowania i statystyki z ostatnich miesięcy…

Zacząłem biegać w połowie kwietnia, nie dysponuję jednak statystykami z tamtego momentu – swojego Garmina kupiłem dopiero w połowie maja.

Maj: 46.50 km  

Maj to mój pierwszy (ale niepełny miesiąc) biegania z odbiornikiem GPS. Biorąc pod uwagę, że te 46,5 km udało mi się wyrobić w pół miesiąca to strach pomyśleć co by było gdybym biegał cały miesiąc z Garminem. Udało mi się w tym czasie (od 17.05) 7 razy wyjść pobiegać.

Czerwiec: 63.97 km

W czerwcu biegałem już rzadziej – średnio 2 razy w tygodniu.  W czerwcu wziąłem też udział w swoich pierwszych zawodach – Biegu Marszałka (na 10 km). Razem udało mi się wyjść 10 razy pobiegać (a więc tylko 3 razy więcej niż przez połowę maja).

Lipiec: 54.16 km

10 wyjść w czerwcu wydawało mi się małą liczbą… problem w tym, że w lipcu było ich jeszcze mniej bo 8. Z ciekawostek mogę napisać, że udało mi się pierwszy raz w ciągu dnia przebiec ponad 15 km (w Parku Skaryszewskim). Zmniejszającą się liczbę wyjść mogę tłumaczyć przede wszystkim życiem osobistym (przygotowania do ślubu, remont mieszkania).

Sierpień: 49.27 km    

W sierpniu w dalszym ciągu mój wolny czas, który mógłbym poświęcić na bieganie był uszczuplony przez przygotowania do ślubu i remont mieszkania. Blisko połowę tego dystansu (około 24 km) zrobiłem pod koniec sierpnia na urlopie – biegając po plaży na Fuerteventurze. Sierpień to 9 wyjść biegowych.

Wrzesień: 45.46 km    

We wrześniu… znów mniejszy kilometraż niż w poprzednich miesiącach. Również mogę tłumaczyć ten wynik różnymi zmianami w życiu osobistym. I znów tylko 8 wyjść…

Październik: 71.93 km    

W październiku trochę bardziej udało mi się zmobilizować do biegania. Stąd rekordowy kilometraż (w tym zaliczyłem jedne zawody – Biegnij Warszawo na początku października). Razem 9 wyjść (a więc nie wychodziłem częściej biegać… robiłem po prostu więcej km w czasie jednego wyjścia).

Listopad: 23.19 km    

Listopad to 3 wyjścia (w tym jedne zawody – Praska Dycha). Po zawodach niestety przerwa bieganiu z powodu kontuzji (przerwa, którą potraktowałem również jako przerwę posezonową).

Jak widać z powyższego opisu mój wybiegany kilometraż w ostatnim sezonie nie robi specjalnego wrażenia. Z drugiej strony 2011 rok to był dla mnie rok szczególny z powodu zmian w życiu osobistym (ślub, remont mieszkania i w końcu przeprowadzka), stąd bieganie miało niższy priorytet niż wiele obowiązków. W 2012 zdecydowanie łatwiej będzie mi znaleźć wolny czas na bieganie (oby!).