Przerwy posezonowej ciąg dalszy

Biegać co prawda obecnie jeszcze nie mogę (kontuzja), ale przerwę posezonową staram się wykorzystać uprawiając inne sporty.

Na przemian chodzę na siłownię oraz basen. Na siłowni głównie uskuteczniam rowerek (minimum 30 minut), orbitrek (potocznie kojarzony jako taka śmiechu warta maszyna… a w rzeczywistości potrafi w porównaniu np. z rowerem stacjonarnym, dać w kość),  dochodzą do tego jeszcze ćwiczenia siłowe (ale to już w mniejszym zakresie). W tym momencie głównie nastawiam się na spalanie tkanki tłuszczowej – parę tygodni temu postanowiłem, że do końca grudnia zejdę do 83 kg (obecnie ważę w granicach 85 kg).  Basen traktuję głównie relaksacyjnie (głównie żabka, trochę pływania na grzbiecie, trochę pływania kraulem). Bieganie rano nauczyło mnie jak się zmotywować i wstać rano z łóżka i jeszcze przed pracą zdążyć się trochę poruszać. Nie jest łatwo… ale nie jest aż tak o wiele trudniej w porównaniu z latem.

Generalnie liczę na to, że przerwa spowodowana kontuzją wyjdzie mi na dobre i wzmocnię w międzyczasie mięśnie, które do tej pory zaniedbywałem (a więc przede wszystkim mięśnie pleców). A już za 9 dni… to znaczy 17 grudnia wychodzę na próbne bieganie!