Znów przeziębienie :/

Bieg Wedla

Na ostatnim Biegu Wedla czas wykręciłem naprawdę przyzwoity. Niestety biegnąc w takim tempie musiałem oddychać głównie przez usta (a w zimę do tej pory głównie biegałem oddychając przez nos). Prosty przepis na przeziębienie. Tym razem postanowiłem się nie dać przeziębieniu i nie porzucać zupełnie aktywności treningowej.

W niedzielę (czyli dzień po Biegu Wedla) wybrałem się na basen. Trochę już czasu nie pływałem… ale na szczęście nie zapomniałem jak się pływa kraulem :) W poniedziałek korzystając z tego, że miałem całkowicie wolny wieczór (Żona w podróży służbowej) wybrałem się na siłownię. 45 minut na bieżni a później trochę ćwiczeń na siłowni, a na koniec sauna. Wtorek i środa – znów czas po pracy całkowicie zajęty na inne aktywności. Wczoraj – wiadomo Walentynki, więc żeby zaliczyć trening wyjątkowo wstałem rano i pojechałem na bieżnię na siłownię (niestety jestem zbyt przeziębiony na bieganie na dworze). Nie wiem czy to kwestia tego, że dawno już nie biegałem tak wcześnie rano (o 7:15 to ostatnio najczęściej jeszcze leżę w łóżku), czy raczej wynikało to z przeziębienia, ale truchtając i rozgrzewając się w tempie 6:40 min/km czułem się jakbym biegł znacznie szybciej.

Dziś przeziębienie dalej trzyma… o ile wcześniejsze męczył mnie głównie ból gardła, tak od wczoraj zmagam się z przeraźliwym katarem. Ale żeby dobrze zacząć dzień rano zrobiłem 20 minut ćwiczeń na brzuch. W weekend planowałem 2 biegi, ale przy moim samopoczuciu nie wiem czy to dobry pomysł (mam też spore ograniczenie czasowe bo znów akurat mam zjazd na studiach podyplomowych). Wszystko zależy od tego jak będę się czuł jutro… chciałbym pobiegać na dworze bo treningi na siłowni to męczarnia psychiczna.

A jak Wy się trzymacie? Zdrowi?