Przełom w kraulu

Pływanie to przede wszystkim technika – taką zasadę wyznaje wielu pływaków. Technika jest na pewno ważna, ale potrzebna jest jeszcze dobra kondycja – tak jak to sobie tłumaczyłem. W końcu w bieganiu przy zmianie w technice nie zaczynamy biec nagle znacznie szybciej przy tym tracąc mniej sił (nie jest to przynajmniej radykalna zmiana). To dlaczego miałoby się tak dziać przy pływaniu?

Jeszcze 2 dni temu sam pytałem się Was na blogu: co zrobić, żeby pływać dłuższe dystanse kraulem. Do tej pory mimo poprawek w technice przez ostatnie miesiące pływanie kraulem nie było dla mnie komfortowe. A dziś przeżyłem spore zaskoczenie, bo nagle w ciągu jednego treningu dokonałem większej poprawy niż przez ostatnie kilkanaście wizyt na basenie. Co się w międzyczasie stało? O technice Total Immersion słyszałem już wcześniej, znałem też jej ogólne zasady. Jednak dopiero wczoraj dorwałem książkę „Pływanie dla każdego” Terry’ego Laughlina, głównego propagatora metody TI.

Oczywiście na podstawie samej książki trudno się nauczyć dobrze pływać… ale wystarczyła wczorajsza lektura części poświęconej kraulowi i jedno ćwiczenie techniczne, które wykonywałem dziś rano przez 15 minut, żeby poczuć, że faktycznie można płynąć kraulem prawie nie męcząc się (jeszcze parę dni temu wydawało mi się to niewiarygodne). Wcześniej pływałem na zmianę kraulem i grzbietem, dziś za to udało mi się pływać samym kraulem (co prawda 14 długości basenu, ale na więcej nie miałem czasu – tak to jest jak się pływa rano przed pracą). Z czego wynika ta nagła poprawa? Po pierwsze poprawiłem opływowość sylwetki, po drugie zachowuję w wodzie trochę lepszą równowagę, po trzecie wykonuję mniej ruchów. Oczywiście na razie dopiero się zaczynam uczyć pływania metodą TI, ale skoro efekty są tak szybko zauważalne to co będzie dalej? W każdym razie już jestem świadomy, że do pływania kraulem nie potrzeba silnych mięśni… zasadniczy wpływ mają inne elementy.

Póki co w październiku jestem zapisany na jednodniowe warsztaty z trenerem Total Immersion, bo samemu nie wierzę, żebym dobrze opanował tę technikę…

Przeglądając fora internetowe zauważyłem, że jest spora rzesza osób krytykujących tę metodę – a bo pływanie powinno męczyć (tzn. dobry trening musi boleć), a bo pływając w ten sposób nie wygrywa się medalu na igrzyskach olimpijskich, a bo TI to kalka innych metod. Nic konstruktywnego w każdym razie nie znalazłem. Na dystansie 50 m nie zamierzam się ścigać… za to chciałbym kiedyś wziąć udział triathlonie – a tutaj TI jest jak znalazł.

Jestem świadomy, że piszę w tonie bardzo, może za bardzo optymistycznym… ale dzisiejsze doświadczenie sprawiło, że nagle zupełnie inaczej zacząłem się czuć w wodzie płynąc kraulem!